Hejt nie kończy się na komentarzu w sieci
Mowa nienawiści coraz częściej staje się elementem codzienności. Może przybierać formę obraźliwych komentarzy, ośmieszających grafik, przerobionych zdjęć, filmów publikowanych w Internecie, ale także bezpośrednich wypowiedzi kierowanych do drugiego człowieka. Problem nie ogranicza się do mediów społecznościowych. Hejt pojawia się w szkołach, zakładach pracy, na ulicach i wszędzie tam, gdzie dochodzi do relacji międzyludzkich.
W dobie powszechnego dostępu do Internetu skala zjawiska jest szczególnie widoczna. Komentarze pod artykułami, wpisy na forach, reakcje w mediach społecznościowych czy prywatne wiadomości bywają wykorzystywane do poniżania, zastraszania i wykluczania innych osób. Autorzy takich treści często zakładają, że działają anonimowo. To jednak złudne poczucie bezpieczeństwa.
Policja przypomina, że aktywność w sieci pozostawia ślad. Nawet wpis usunięty po kilku minutach może zostać zabezpieczony, zapisany przez innych użytkowników lub odtworzony w toku czynności prowadzonych przez organy ścigania.
Czym jest mowa nienawiści?
Mową nienawiści określa się wypowiedzi, które rozpowszechniają, propagują lub usprawiedliwiają wrogość wobec innych osób albo grup. Dotyczy to między innymi pochodzenia etnicznego, rasy, wyznania, wieku, niepełnosprawności, wykonywanego zawodu czy poglądów. Powodem ataku może stać się również wygląd, sposób ubierania się, zainteresowania, gust muzyczny albo stanowisko w sprawach społecznych.
W praktyce oznacza to, że hejt nie musi mieć wyłącznie skrajnej formy. Może zaczynać się od wyśmiewania, szyderstwa, poniżających porównań i pozornie „żartobliwych” komentarzy. Jeżeli ich celem jest upokorzenie drugiej osoby, wzbudzenie wobec niej niechęci albo nakłanianie innych do wrogości, nie można traktować ich jako zwykłej opinii.
Szczególnie groźna jest społeczna obojętność wobec takich zachowań. Brak reakcji może prowadzić do utrwalania stereotypów, uprzedzeń oraz przekonania, że agresja słowna jest dopuszczalnym sposobem komunikacji. W skrajnych przypadkach mowa nienawiści może stać się wstępem do przestępstw motywowanych uprzedzeniami.
Internet daje tylko pozorną anonimowość
Jednym z najczęstszych miejsc szerzenia hejtu jest Internet. To właśnie tam użytkownicy publikują komentarze pod informacjami, wpisami znanych osób, materiałami wideo czy postami innych internautów. Często robią to pod pseudonimem, fałszywym profilem lub z konta, które ma ukrywać ich tożsamość.
Taka anonimowość jest jednak pozorna. Policjanci prowadzą czynności także w przestrzeni cyfrowej. Sprawcy znieważenia, zniesławienia, kierowania gróźb karalnych czy publicznego nawoływania do nienawiści mogą zostać ustaleni i pociągnięci do odpowiedzialności. Dotyczy to zarówno osób dorosłych, jak i nieletnich.
W przypadku młodych osób konsekwencje również mogą być poważne. Sprawy dotyczące hejtu mogą trafić do sądu rodzinnego. Oznacza to, że wpis opublikowany pod wpływem emocji, dla zabawy albo po namowie rówieśników może mieć skutki wykraczające daleko poza chwilową aktywność w sieci.
Za mowę nienawiści grozi odpowiedzialność karna
Policja podkreśla, że rasizm, ksenofobia i mowa nienawiści nie są opinią ani żartem. W określonych przypadkach takie zachowania mogą wyczerpywać znamiona przestępstwa. Za czyny związane z publicznym nawoływaniem do nienawiści, znieważaniem osób lub grup ze względu na ich przynależność czy kierowaniem gróźb mogą grozić sankcje przewidziane w prawie, w tym kara pozbawienia wolności do 3 lat.
Odpowiedzialność może dotyczyć nie tylko autora wpisu, lecz także osób, które rozpowszechniają obraźliwe treści, udostępniają je dalej lub wzmacniają ich zasięg. Każda sytuacja wymaga indywidualnej oceny, ale przekonanie, że „to tylko komentarz”, nie chroni przed konsekwencjami.
Istotne jest również to, że nienawistne treści mogą powodować realną krzywdę. Osoby atakowane w Internecie lub w życiu codziennym często doświadczają lęku, poczucia osamotnienia, wstydu i obniżonego poczucia bezpieczeństwa. Długotrwałe nękanie może prowadzić do poważnych skutków psychicznych.
Zanim opublikujesz komentarz, pomyśl o skutkach
Przeciwdziałanie hejtowi zaczyna się od odpowiedzialności za słowo. Przed opublikowaniem komentarza warto zadać sobie kilka prostych pytań: czy jego treść jest zgodna z prawem, czy nie ma na celu poniżenia drugiej osoby, czy nie jest formą szyderstwa, dokuczania albo groźby. Ważne jest także pytanie, czy sami chcielibyśmy usłyszeć podobne słowa pod swoim adresem.
Reakcja świadków ma duże znaczenie. Milczenie wobec hejtu bywa odbierane jako przyzwolenie. Dlatego nienawistne treści warto zgłaszać administratorom stron, platformom społecznościowym, a w poważniejszych przypadkach odpowiednim służbom. W szkołach i miejscach pracy należy informować osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i przeciwdziałanie przemocy.
Hejt nie jest naturalnym elementem debaty publicznej. Różnica zdań, krytyka i emocjonalna dyskusja nie muszą oznaczać obrażania, poniżania ani wykluczania innych osób. Granicą jest godność drugiego człowieka oraz obowiązujące prawo.
Źródło: Policja
16 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Teraz to nawet chłop na furmance musi uważać co mówi, bo mogą go ukarać za hejtowanie konia.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Trzeba temperować społeczeństwo bo tej wolności słowa już widać co się dzieje. W zabrać 800 plus i inne zpomogi dla alkoholików i tych innych co żyją z podatnika i polska znów bedzie polską
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Polska piszemy i mówimy z dużej litery, chyba że to przymiotnik, młotku drewniany.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A czemu jakieś koniowały mnie minusują? Przecież mam rację.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dożyliśmy czasów że głupiemu nie można powiedzieć że jest głupi……. mimo że to prawda i stwierdzenie faktu.