Afera, jaka niedawno wybuchła wokół schroniska dla zwierząt w Bytomiu, sprawiła, że zaczęto dokładniej przyglądać się tego typu obiektom w całej Polsce. Niebawem wyszło na jaw, że podejrzenia licznych nieprawidłowości w funkcjonowaniu występują również w innych miejscach. Mowa o złych warunkach bytowych, zaniedbaniach, wątpliwym wydatkowaniu środków, a nawet podejrzeniach nieuzasadnionych eutanazji.
Jednym z takich obiektów jest schronisko Happy Dog w Sobolewie w powiecie garwolińskim. W tym przypadku emocje wzbudziły dramatyczne – jak to określono – warunki, w jakich przetrzymywanych było tam około 180 psów i kotów. Jak przypominają organizacje walczące o dobrostan zwierząt, kontrowersje dotyczące tego miejsca pojawiają się od wielu lat, a właściciel schroniska usłyszał zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Sprawa toczy się przed sądem.
Kiedy przed schroniskiem licznie zgromadzili się mieszkańcy i aktywiści, organizując akcję protestacyjną, w obiekcie przeprowadzona została kontrola. W jej wyniku Powiatowy Lekarz Weterynarii podjął decyzję o natychmiastowym zamknięciu schroniska. Jako przyczynę podano niestosowanie się właściciela do wcześniejszych decyzji wzywających do usunięcia stwierdzonych uchybień.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zobowiązało wojewodów do przeprowadzenia pilnych kontroli we wszystkich schroniskach w kraju. Ogromne emocje wywołały wyniki dotyczące schroniska „Baros” w Suchedniowie w woj. świętokrzyskim. Kiedy Powiatowy Lekarz Weterynarii wskazał, że obiekt otrzymał pozytywną opinię, w sieci rozpętała się prawdziwa burza. Setki osób zaczęły podważać wyniki kontroli, wskazując na liczne nieprawidłowości.
Nie bez powodu wymieniliśmy schroniska w Sobolewie i Suchedniowie. Jak bowiem ustaliliśmy, do tych obiektów trafiają psy i koty z naszego regionu. Natomiast gminy płacą ich właścicielom często bardzo duże pieniądze na opiekę nad umieszczonymi tam zwierzętami.
Przeanalizowaliśmy ponad 200 uchwał, jakie przyjęły rady gmin i miast województwa lubelskiego. Zgodnie z przepisami każdy samorząd ma obowiązek wprowadzić Program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt na swoim terenie. W jego ramach mają być wykonywane m.in. następujące zadania: opieka nad wolno żyjącymi kotami, odławianie bezdomnych zwierząt, usypianie ślepych miotów, działania o charakterze edukacyjno-informacyjnym oraz zapewnienie bezdomnym zwierzętom miejsca w schronisku. Sprawdziliśmy więc każdą gminę pod kątem tego, z kim ma podpisaną umowę.
I tak większość samorządów współpracuje z lokalnymi schroniskami w Białej Podlaskiej, Nowodworze, Zamościu, Lublinie, Chełmie, Puławach czy też w miejscowościach Gózd lub Bazar. Okazuje się jednak, że z zamkniętym już schroniskiem Happy Dog w Sobolewie współpracowały gminy: Krzywda, Ryki, Stoczek Łukowski, Trzebieszów i Wola Mysłowska. Jeszcze więcej gmin ma umowy z obiektem „Baros” w Suchedniowie. Są to gminy: Batorz, Białopole, Borki, Chodel, Dębowa Kłoda, Dzierzkowice, Dzwola, Fajsławice, Głusk, Godziszów, Hanna, Hańsk, Jabłonna, Kraśnik, Krzczonów, Łomazy, Mełgiew, Milanów, Piaski, Podedwórze, Potok Wielki, Rejowiec Fabryczny, Siemień, Sławatycze, Sosnowica, Sosnówka, Stary Brus, Szastarka, Trawniki, Urszulin, Wilkołaz, Wisznice, Wohyń, Wyryki, Zakrzówek oraz Żmudź.
W działania na rzecz poprawy warunków w schroniskach zaangażowało się wiele znanych osób. Przed kilkoma dniami, podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Zwierząt, Dorota Rabczewska, czyli Doda, wypowiedziała słowa wskazujące, że obiekty te przynoszą ich właścicielom duże dochody. Rzeczywiście, poszczególne gminy z naszego regionu w swoich budżetach przeznaczają co roku nawet po kilkadziesiąt tysięcy złotych na zapewnienie bezdomnym zwierzętom miejsca w schronisku. Dla przykładu w gminie Jastków jest to 50 tys. zł, w Niedrzwicy Dużej – 46 tys. zł, w Konopnicy – 49 tys. zł, a w Opolu Lubelskim aż 60 tys. zł. Do tego dochodzą środki na sterylizację zwierząt umieszczonych w schronisku.
To pokazuje również, dlaczego niektóre schroniska potrafią podpisywać umowy z gminami oddalonymi nawet o setki kilometrów. Jako przykład można podać Fundację Schronisko Ostoja w Wągrodnie koło Warszawy, która posiada umowę z gminą Tuczna w powiecie bialskim. Tym samym, aby odebrać z niej bezpańskiego psa, pracownik obiektu musi pokonać łącznie aż 440 km. To nie jedyna taka sytuacja. Schronisko dla zwierząt „Przytul Psiaka” w Ropczycach odbiera zwierzęta z Janowa Lubelskiego, co oznacza 250 km w obie strony. Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt Ogonki w Nowinach koło Kielc zawarło umowy z gminami: Wąwolnica, Modliborzyce, Annopol i Urzędów – do Modliborzyc i z powrotem jest 300 km. Schronisko dla Zwierząt Małe Boże na Mazowszu współpracuje z Poniatową i Kurowem, a schronisko w Brodach koło Ostrowca Świętokrzyskiego – z Trzydnikiem Dużym, Łaziskami i Wilkowem. Bezdomne zwierzęta z Końskowoli trafiają natomiast do Zamościa.
Warto zaznaczyć, że wiele samorządów w załącznikach do uchwał dotyczących Programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt umieszcza w nagłówku pierwszy artykuł ustawy o ochronie zwierząt, uchwalonej w 1997 roku przez Sejm RP. Chodzi o słowa: „Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”.
22 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
No i o obrońcy zwierząt gdzie protesty
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tak tak psa i kota trzeba traktować z szacunkiem a człowieka jak nie ma na policji znajomości,to można poniewierać i prześladować wiele lat i nikt nie pomoże,to mój kot się cieszy,bo ma ode mnie zawsze szacunek
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Brak
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A Pani W. Wójt gminy Mełgiew jeździ na polowania i jest git!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jak nie poluje na ludzi to w czym jest problem? Z tego co mi wiadomo polowania są legalne. Nie chcesz polować, nie poluj, nikt nie przymusza. Ale wiesz że szynkę w sklepie robi się z kiedyś żywych świnek, a kurczaki hoduje się i przetwarza w systemie ciągłym, taka masakra na olbrzymią skalę. Są zakłady które są w stanie „przetworzyć” 1,5 mln kurczaków tygodniowo. To Ci nie przeszkadza, a rosołek zrobiony w niedzielę z kurczaka kupionego w markecie smakuje?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Niedługo między zwierzętami a ludźmi będzie tak jak w tym filmie ,,planeta małp,, hehe