W grudniu 2017 roku do naszej redakcji zgłosił się mieszkaniec ul. Okrzei, który zasygnalizował problem związany z nowo powstałymi latarniami w wąwozie pomiędzy ul. Okrzei, ul. Wołyńską a ul. Wilhelma Orlika-Rückemana. Otóż w ramach realizacji budżetu obywatelskiego powstał tam m.in. nowy chodnik, ławki oraz latarnie. Te ostatnie zostały postawione, aby zwiększyć bezpieczeństwo w tym miejscu.
Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że jedna z latarni stanęła centralnie w miejscu, gdzie każdej zimy dziesiątki dzieci zjeżdża na sankach. Słup latarni został zamontowany na dole górki „zjazdowej”. Jak pisał wówczas nasz Czytelnik, o wypadek nietrudno, tym bardziej, że dzieci szaleją na śniegu z sankami, wystarczy chwila nieuwagi i tragedia gotowa. Dodaje, że podczas zjazdu z górki są osiągane spore prędkości.
Po roku od tamtej rozmowy, nasz Czytelnik przesłał nam kolejną informację w związku z latarnią, która jest zagrożeniem dla bawiących się na górce dzieci. Otóż we wtorek 1 stycznia przed południem doszło do wypadku.
– Dziecko się trochę bało, więc tata chciał pokazać, że górka nie jest taka straszna. Sanki niespodziewanie zmieniły tor jazdy i doszło do zderzenia z latarnią. Efekt – rana cięta głowy, 5 szwów – napisał Czytelnik.
Rok temu pytaliśmy urzędników, czy możliwe są jakiekolwiek zmiany w zakresie umiejscowienia tej latarni. Otrzymaliśmy wtedy odpowiedź
– Latarnie zostały ustawione wczesną jesienią z inicjatywy i w uzgodnieniu z radą dzielnicy w ramach projektu realizowanego z budżetu obywatelskiego, na który głosowali mieszkańcy. Ich zadaniem jest poprawa bezpieczeństwa w wąwozie po zmroku, dlatego zostały ustawione przy chodniku. Dla dzieci w dalszym ciągu pozostał spory teren otwartej przestrzeni publicznej pozwalający na jazdę na sankach bez ryzyka kolizji z latarnią – poinformowała nas Joanna Bobowska z Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin.
Jak widać ryzyko kolizji z latarnią jest i to duże, zwłaszcza teraz, kiedy na górce bawią się dzieci, a będzie ich jeszcze więcej z powodu nadchodzących ferii.
Kilka dni temu ponownie zapytaliśmy, czy jest jakakolwiek możliwość przeniesienia latarni lub chociażby jej zabezpieczenia. Tak, aby w przypadku zderzenia nie doszło do poważnych obrażeń.
– Latarnie zostały ustawione w wąwozie na wniosek mieszkańców, którzy większością głosów zadecydowali o wyborze takiego projektu do realizacji w ramach Budżetu Obywatelskiego. Przeniesienie jednej z latarni nie jest możliwe, ponieważ wiązałoby się koniecznością przebudowy całej sieci w tym miejscu – poinformowała nas Katarzyna Duma z UM Lublin.
W tej sytuacji należy mieć tylko nadzieję, że nie dojdzie do kolejnego wypadku.
(fot. lublin112.pl – sytuacja z 2017 r.)
32 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wasze dzieci, wasz problem.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
a czy nie można wykazać się własną inicjatywą i wziąć z 5 opon, porozcinać z jednej strony i ponakładać na dół słupa jedna na drugą? Gdyby trzeba było pogrzebać we wnęce słupa, też elektryk by sobie poradził… Sprawa załatwiona.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Na wąwozie jest jeszcze jedna mina dla dzieci zjeżdżających na sankach .Przy dawnym torze saneczkowym jadąc z góry trzeba uważać na śmietnik po lewej stronie bo tez można go zaliczyć podczas zjazdu a wystarczyłoby przesunąć go 5 metrów dalej.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jak ktoś uderza z dużą siłą w latarnie koło chodnika i ma 5 szwów na głowie to nie ma mózgu ! Strach by pomyśleć co by było jak by uderzył w dziecko przechodzące tym chodnikiem lub matkę z wózkiem! Ja bym dał zakaz z zjeżdżania z nielegalnej górki! Wystarczy spojrzeć na zdjęcie. A skoro jego dziecko ktoś potrąci to dopiero będzie miał pretensje do wszystkich.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Opamiętajmy się. Podobnie można byłoby domagać się usunięcia ławek ustawionych przy alejce bo dziecko jadące sankami może w nie uderzyć. A czy przeniesienie latarni w inne, pobliskie miejsce daje gwarancję, że kolejny młody saneczkarz nie upodoba sobie właśnie takiej trasy która przebiegnie po słupie? Najbardziej rozsądnym byłoby usypanie przed latarnią odpowiedniego wzniesienia, o kształcie przy mostowej izbicy, która skieruje jadące sanki na prawo lub lewo od istniejącego słupa.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Gdyby rządził w Lublinie PiS to redakcja nie zakończyłaby tak łagodnie artykułu.
Kretyńskie tłumaczenie ratusza… Po prostu im się nie chce.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nic się nie bójcie jak dojdzie do jakiejś tragedii to odrazu opony się znajdą na latarni, a później będzie dwu tygodniowa nagonka na wszystkie latarnie. Tak to w naszym kraju bywa
Ave PiS vivat PO
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A mnie przeszkadzają zakręty na drogach i wnioskuje zeby je „wyprostować ” bo stanowią zagrożenie ,szczególnie dla „posiadaczy prawa jazdy ” którzy notorycznie tracą panowanie nad pojazdem na takich zakrętach ….
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Proponuje dmuchane bariery jak na slalomie gigancie i będzie bezpiecznie- a tak seri to fakycznie latarnia stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia, codziennie media donoszą o dziesiątkach rannych. Nad dziećmi proponuje czuwać i nie puszczać samopas a dorosłym na sankach mniej alkoholu, więcej rozumu i będzie dobrze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I tak najlepszy 25 lat temu był tzw. Tor saneczkowy z banda i na których się rozpędzaliśmy wszyscy na raz i walka żeby dojechać do końca jako pierwszy. Pamiętacie te czasy?