Starosta biłgorajski Andrzej Szarlip podjął decyzję o zawieszeniu w obowiązkach służbowych radcy prawnego starostwa Ireneusza Bulicza. Jest to pokłosie informacji, jakie w ostatnich dniach obiegły niemal cały kraj, a dotyczą powiązań rodzinnych przy sztandarowej inwestycji powiatu, jakim był autodrom. Mowa o torze kartingowym, jaki wybudowano za kwotę 32 mln zł.
Jak już informowaliśmy, Centralne Biuro Antykorupcyjne zainteresowało się umową na użytkowanie tego obiektu. Chodzi o to, że całe zadanie nadzorował zatrudniony w Starostwie radca prawny Ireneusz Bulicz. Jest on jednocześnie radnym PiS w Radzie Miasta Biłgoraj. Z kolei przetarg na operatora wypożyczalni gokartów wygrała firma Biłgokart, której właścicielem jest jego żona Dominika Bulicz, a prezesem mąż siostry radnego – Rafał Kędzierski.
Dziennikarze Onetu ustalili również, że wątpliwości budzi też finansowanie zakupu gokartów. Zgodnie z wymogami przetargowymi, firma musiała dostarczyć na tor 16 pojazdów. Szacunkowy koszt jednego to 40-50 tys. zł. Tymczasem z oświadczenia majątkowego radnego wynika, że wraz z żoną mieli tylko 40 tys. zł oszczędności. Spółka otrzymała za to pożyczkę z Biłgorajskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w wysokości ponad 255 tys. zł, której 25 proc. może zostać umorzone.
Choć sam radny zapewnia, że w okresie, kiedy ogłaszano przetarg, on już z autodromem nie miał nic wspólnego, a prezes spółki Autodrom Biłgoraj zapewnił, iż cały proces wyboru firmy wypożyczającej gokarty został przeprowadzony z zachowaniem standardów transparentności i uczciwej konkurencji, starosta nie pozostał obojętny na całą sprawę.
Jak zaznacza Andrzej Szarlip zawieszenie Ireneusza Bulicza w obowiązkach służbowych ma obowiązywać do momentu wyjaśnienia kontrowersji wokół procesu wyboru operatora na wynajem gokartów. Wiadomo już, że Zarząd Powiatu w ramach kontroli właścicielskiej powoła komisję do przeprowadzenia kontroli całej procedury. Ma ona niezwłocznie przystąpić do czynności kontrolnych. Równolegle, dla zachowania pełnej transparentności, zostanie zlecone przeprowadzenie kontroli podmiotowi zewnętrznemu.
Sam radny tłumaczy, że cała afera ma na celu zdyskredytowanie zarówno jego, jak i jego rodziny, a także uderzenie w projekt, nad którym przez lata pracowało wielu ludzi dobrej woli. Sugeruje, iż może to być również „tendencyjny atak o podłożu politycznym” za to, że w ubiegłorocznych wyborach samorządowych kandydował na burmistrza Biłgoraja z listy Prawa i Sprawiedliwości i obecnie działa w klubie radnych PiS w Radzie Miasta Biłgoraja.
– Dlatego szczególnie boli mnie, że dziś próbuje się przekreślić lata mojej pracy jednym nagłówkiem, w którym najważniejszym argumentem jest to, że jestem „radnym PiS”. Moja przynależność polityczna nie ma nic wspólnego z żadnym postępowaniem – a takie łączenie faktów jest zwyczajnie nieuczciwe wobec mieszkańców, którzy zasługują na rzetelne informacje, nie na manipulację – dodaje Bulicz.
Radny przypomina, że od początku byłm zaangażowany w odbudowę i rewitalizację toru, który przez lata był zagrożony likwidacją. To dzięki wspólnej pracy wielu osób udało się odzyskać teren, zdobyć środki z Polskiego Ładu i przywrócić temu miejscu życie i dawny blask. Zaznacza jednak, iż zrezygnował z funkcji pełnomocnika zanim powołano władze spółki Autodrom Biłgoraj. Wszystko po to, aby uniknąć jakichkolwiek wątpliwości. Podkreśla, iż nie miałem też żadnego związku z wyborem operatora toru. Było to bowiem otwarte zapytanie ofertowe na komercyjny najem obiektu, w którym mógł wziąć udział każdy zainteresowany przedsiębiorca. Co ważne, to Biłgokart płaci spółce Autodrom za korzystanie z toru, nie odwrotnie.
– Otwartość i uczciwość zawsze były i pozostaną dla mnie podstawowymi zasadami w pracy publicznej. Wiem, że moja działalność może budzić emocje, ale nigdy nie kierowałem się polityką – tylko dobrem Biłgoraja i jego mieszkańców. Zawsze działałem uczciwie i zgodnie z prawem, dlatego spokojnie patrzę w oczy każdemu, kto próbuje dziś podważać moją wiarygodność – tłumaczy w swoim oświadczeniu Ireneusz Bulicz.
Radny zapewnia, że nie ma nic do ukrycia i pozostaje do pełnej dyspozycji służb kontrolnych. Do tego nie jest członkiem żadnej partii politycznej i nigdy nie był. Natomiast jego zaangażowanie w sprawy miasta i powiatu zawsze miało mieć charakter społeczny, merytoryczny, a nie partyjny.
13 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tam gdzie działają pisowcy zawsze jest jakiś szwindel.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
niech zgadnę zemsta Polityczna Tuska , no ujadać PISuary