Jak informuje Główny Inspektorat Weterynarii i Główny Inspektorat Sanitarny akcja wycofywania jaj z obrotu dotyczy jaj, w których stwierdzono obecność pozostałości antybiotyku lazalocydu w ilości przekraczającej maksymalny dopuszczalny poziom, w jajach konsumpcyjnych klasy A.
Obecność pozostałości antybiotyku lazalocyd w ilości przekraczającej maksymalny dopuszczalny poziom stwierdzono w jajach konsumpcyjnych oznaczonych na skorupkach następującym kodem – 3 – PL 30211306 z terminami przydatności do spożycia – od 15.06.2018 do 06.07.2018 r.
Jaja zostały sklasyfikowane i zapakowane w opakowania bezpośrednie po 6, 10, 20, 30 sztuk w zakładzie pakowania jaj o weterynaryjnym numerze identyfikacyjnym 30215904, który jest naniesiony na opakowania bezpośrednie (wytłaczanki).
Powyższa informacja została przekazana przez Głównego Lekarza Weterynarii Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu, który następnie przekazał ją odpowiednim organom Państwowej Inspekcji Sanitarnej w celu bezzwłocznego wycofania powyższej partii produktu z obrotu handlowego.
Jaja, których dotyczy komunikat, nie powinny być spożywane przez konsumentów. Konsumenci, którzy zakupili wskazane w komunikacie numery partii jaj powinni zwrócić je do sklepu, w którym dokonali zakupu.
2018-06-15 19:05:05
(fot. pixabay.com)
19 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czemu nie podadza nazwy producenta? I co jak ktos juz spozyl te jaja? Jak zwykle brak informacji i krycie oszustów
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
służby weterynaryjne ustaliły, że odbiorcami tej partii jaj były wyłącznie firmy położone na terenie Polski – m.in. centra dystrybucji dla sklepów sieciowych tj. Piotr i Paweł, Biedronka, Carrefour.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
to są jakieś jaja xD
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
tak…tej jaja są od dawna…a dlaczego??? bo weterynarze chcą zarobić…ponad 10 lat temu mój ojciec miał fermy…tutejsi weterynarze stwierdzali salmonellę i kazali podawać bardzo drogi antybiotyk, który u nich należało kupić…ojciec brał parę kur i wiózł do innego laboratorium…i oczywiście ŻADNEJ SALMONELLI NIE BYŁO…