W piątek, 1 maja, spacerujące nad Zalewem Zemborzyckim osoby dostrzegły, że w wodzie coś się rusza. Jak się okazało, była to sarna, a dokładnie samiec tego gatunku, czyli kozioł. Zwierzę znajdowało się w znacznej odległości od brzegu, dlatego wiele osób zaczęło się obawiać, iż może ono utonąć.
Jedna z kobiet udała się na pobliski posterunek wodny informując o wszystkim policjantów. Zaalarmowana została również straż pożarna.
Funkcjonariusze natychmiast ruszyli na pomoc zwierzęciu. Wsiedli na łódź i tak nią manewrowali, aby spokojnie i bezpiecznie dopłynęło ono do brzegu.
Tymczasem obawy spacerowiczów były niepotrzebne. Sarny są bowiem naturalnie uzdolnionymi pływakami, a woda nie stanowi dla nich zagrożenia. Doskonale sobie w niej radzą i często korzystają z rzek czy zbiorników wodnych. Najczęściej w sytuacjach, kiedy poczują zagrożenie, uciekają przed drapieżnikami, czy nawet chcą dostać się na drugą stronę.
Tak było i tym razem. Kozioł dopłynął do brzegu, wyszedł z wody od razu pobiegł w kierunku pobliskiego lasu.
16 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Znaczy się,szkodnik uciekł melepetom.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Milicja jak mu nie pomogła to już pomogła, koziołek mądre zwierze ze uciekl ,
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jednego szkodnika polowego mniej by było , jest tego dziadostwa trentują pole i uprawy jak trzeba mógłby się ktoś tym zainteresować i odstrzelić trochę.