Zgodnie z prawem, zwierzyna leśna, jako dobro ogólnonarodowe, należy do Skarbu Państwa. Odpowiedzialność za gospodarowanie zwierzyną spoczywa na Polskim Związku Łowieckim. Jednak już ustawa o ochronie zwierząt wskazuje, że obowiązek opieki nad wszystkimi zwierzętami, zarówno bezdomnymi domowymi, jak też dzikimi, a tym samym zapewnienia im schronienia lub opieki weterynaryjnej, leży w gestii urzędu gminy. Często tego typu działania realizuje również zarządca drogi, który z kolei odpowiada za usuwanie martwych zwierząt z drogi.
Jednak co pewien czas powraca problem pojawiający się w sytuacji, kiedy dochodzi do zderzenia dzikiego zwierzęcia z samochodem. Część kierowców mając świadomość, iż uzyskanie odszkodowania jest niezwykle trudne i przede wszystkim czasochłonne, odjeżdża pozostawiając martwe lub ranne zwierzę. I tu zaczynają się schody, gdyż niejednokrotnie nie ma chętnego do udzielenia pomocy rannemu zwierzęciu.
Jedno z takich zdarzeń miało miejsce w minionym tygodniu w Łuszczowie Drugim. Jadące drogą krajową nr 82 Lublin – Łęczna kobiety zauważyły leżącą na poboczu ranną sarnę. Zwierzę było potrącone przez samochód. Jak wskazują, sarna żyła, była przytomna, usiłowała czołgać się po jezdni. W związku z tym jedna z pań zadzwoniła na numer alarmowy informując o całej sytuacji.
– Ja jechałam tamtędy ponad godzinę późnej. Również zadzwoniłam na 112. Podobno zgłoszenie było przyjęte i kogoś wysłali. Musiałam pojechać dalej, ale panie czekały na miejscu kilka godzin. W międzyczasie była ulewa, zrobiło się ciemno. Wracałam tą samą drogą o godz. 22:30. Sarna nadal tam leżała z otwartym złamaniem tylnej nogi. Znowu dzwoniłam na 112, powiedziano mi, że mają odnotowane kilka zgłoszeń w tej sprawie. Byłam tam do 23:30. Jak zwierzę może tyle godzin cierpieć i nie ma nikogo, kto coś z tym zrobi?! – wyjaśnia nam pani Julia.
Jak ustaliliśmy, zgłoszenia jakie wpłynęły do Centrum Powiadamiania Ratunkowego, czyli na numer alarmowy 112, zostały przekazane do policji. Tu jednak pojawia się problem, gdyż formacja ta nie zajmuje się opieką nad zwierzętami. Dlatego też, jak wyjaśnia nam podinsp. Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie, sprawę przekazano do zarządcy drogi, w tym przypadku, jak wynikało ze zgłoszenia, do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Skontaktowaliśmy się wiec z lubelskim oddziałem GDDKiA. Jak wyjaśnia Łukasz Minkiewicz, rzeczywiście tego typu zgłoszenia wpłynęły. Po ich otrzymaniu na miejsce skierowano patrol firmy zajmującej się utrzymaniem tej trasy. Pracownicy Służby Drogowej pomimo jednak sprawdzenia całego odcinka, nie odnaleźli zwierzęcia. Tu przedstawiciel drogowców zasugerował nam, patrząc na zdjęcia, iż wszystko wskazuje na to, że sytuacja mogła mieć miejsce przy lokalnej drodze, łączącej się z główną trasą.
Poszliśmy tym tropem i zwróciliśmy się w tej sprawie do Urzędu Gminy Wólka, gdyż to na jej terenie doszło do zdarzenia. Tu jednak, jak zapewnia nas Anna Batyra z wydziału ds. ochrony środowiska i gospodarki odpadami komunalnymi, nie wpłynęło żadne zgłoszenie dotyczące rannej sarny. Tym samym ostatecznie żadna z instytucji, jakie wymogami przepisów są upoważnione do zajmowania się rannymi, dzikimi zwierzętami, nie interweniowała w tym dniu i w tym miejscu.
– W godzinach pracy Urzędu Gminy, po otrzymaniu zgłoszenia o tego typu incydencie, podejmujemy natychmiastową interwencję, kierując sprawę do odpowiednich służb oraz współpracujących lekarzy weterynarii. W przypadku zdarzeń poza godzinami pracy, system opiera się na współdziałaniu służb ratunkowych – takich jak Policja czy Straż Pożarna – które dysponują kontaktami do weterynarzy gotowych do podjęcia działań przez całą dobę – dodaje Anna Batyra.
Pozostaje jeszcze wspomnieć o odpowiedzialności kierowcy, w tego typu zdarzeniach. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, zobowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia służb. W tym przypadku ustawodawca nie wskazał, że musi to być policja. Do wyboru są m.in. lekarz weterynarii; Polski Związek Łowiecki; inspektor organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt; straż ochrony kolei, straż miejska lub gminna, straż graniczna, służba leśna lub strażnik łowiecki.
W przypadku, gdy prowadzący pojazd nie dopełnił obowiązku pomocy lub wezwania odpowiednich służb popełnia wykroczenie zagrożone karą: aresztu lub grzywny oraz ewentualną nawiązką do 1000 zł na cel związany z ochroną zwierząt.


33 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wszystko zgodnie z procedurami które wymyślił urzędniczy bezmózgowiec. Kilkadziesiąt zgłoszeń i zero reakcji też zgodnych z procedurami. To po jaką cho..rę są te nieprzydatne procedury. Już wiem : TYLKO DLA KASY.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Brakuje masarza w powyższej liście podmiotów do zawiadomienia.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
jakies konsekwencje ????? bo puki co kara za niepowiadomienie odpowiednich sluzb.
Szkoda ze biedne zwierze sie tyle mordowalo
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A mnie to nie dziwi albowiem właśnie w ten sposób działa próżniacza kasta państwowych urzędasów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
DEBI LIZM I BYLEJAKOŚC POLSKA W ZWIERZECYM WYDANIU. OBY ODPOWIEDZIALNYYM ZA TO PRZYDARZYŁO SIE TO SAMO , KONAJ W LESIE JEDEN Z DRUGIM Z DALA OD LUDZI !!!!!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
wstyd, karma wróci
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
te urzędasy popisoskie się nie przejmują to i my się przejmować nie bedziemy ! w krótce taka sarna będzie leżała wsród butelek wyrzucanych do rowu bo kulawy system kaucyjny będzie się oplacał tylko tym na górze to każdy będzie wolał wyrzucić w rów i niech sobie z tego rowu pozbierają butelki puszki.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
a sarnina jest dobra?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Podobnież całkiem da się.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Chuda trzeba dodać wieprzowego i super kiełbasa..!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Przyjmę, przemielę i skonsumuję, po co zwierzę ma się męczyć
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Mieliśmy podobna sytuację kilka lat temu. Kolega miłośnik zwierząt, mysliwy i obecnie lekarz położnik. Zapakowaliśmy sarnę do bagażnika i do kliniki weterynaryjnej w środku nocy.
– odkleszczanie auta kilka stówek,
– zastrzyki przeciw wściekliźnie dla obu – odmówiliśmy,
– 200 zł opłata za przyjęcie zwierzaka,
– policja i postępowanie, czy to my potrąciliśmy.
Witamy w państwie prawa i sprawiedliwości.