Tydzień temu, a dokładnie w poniedziałek, 30 marca, na jedną z posesji w Krężnicy Jarej koło Lublina wbiegły dwa psy – jeden w typie pitbulla, drugi buldoga francuskiego. Zaatakowały przebywającą tam suczkę rasy Jack Russell terrier. Nie reagowały na krzyki właściciela, nie pomógł też użyty przez mężczyznę gaz pieprzowy.
Suczce udało się wyrwać i uciec, jednak odniosła liczne, bardzo poważne obrażenia. Natychmiast trafiła do kliniki weterynaryjnej, gdzie przeszła trwającą trzy godziny operację. Niestety jej życia nie udało się uratować. Miała m.in. przegryzione płuca oraz poszarpane jelita, a także szereg innych ciężkich ran.
– Traktowaliśmy ją jak członka rodziny. Przez to wszystko żona – z uwagi na bardzo wysokie ciśnienie i fatalny stan zdrowia, zwłaszcza silne zdenerwowanie – trafiła na SOR SPSK 4 przy ul. Jaczewskiego. Również córka i syn przeszli ogromny wstrząs psychiczny, płakali i nie przespali całej nocy – wyjaśnia właściciel zaatakowanej suczki.
O wszystkim powiadomiona została policja. Jak wyjaśnia podinsp. Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie, funkcjonariusze dotarli do właścicieli psów. 46-letnia kobieta oraz 45-letni mężczyzna twierdzili, że podczas spaceru zwierzęta zerwały im się ze smyczy.
– To nieprawda! Nie raz zarówno ja, jak i inni mieszkańcy widzieli te psy biegające luzem. To też nie pierwszy raz, kiedy wtargnęły na moją posesję. Wcześniej jeden z nich zaatakował także mnie. Uratowała mnie tylko przytomność umysłu – zasłoniłem się dużą ławką i zacząłem krzyczeć. Wtedy przybiegli właściciele i zabrali psy. To właśnie po tamtym ataku zacząłem nosić gaz – mówi właściciel posesji.
Jak się okazuje, na agresywne zachowanie psów skarżą się też inni mieszkańcy Krężnicy Jarej. Jedna z kobiet wskazuje, że idąc z własnym psem na smyczy, kilka razy musiała uciekać na pole. Właściciele prowadzili bowiem swoje psy na bardzo długich smyczach, przez co zwierzęta biegały po całej ulicy, uniemożliwiając bezpieczne minięcie się. Prośby o skrócenie smyczy i przechodzenie jedną stroną ulicy nie spotykały się ze zrozumieniem.
Kolejna mieszkanka dodaje, że pies w typie pitbulla bardzo agresywnie reaguje na przechodzące w pobliżu osoby, nawet dzieci. Skakał na ogrodzenie i niewiele brakowało, aby wydostał się z posesji. Po interwencjach ogrodzenie zostało częściowo podwyższone. Z kolei pracownik wykonujący roboty ziemne na jednej z działek, widząc biegnące w jego kierunku psy, uciekł i schronił się w koparce.
– Po zagryzieniu suczki właściciele tych psów, do czasu przyjazdu policji, nawet nie zainteresowali się jej losem ani nie zaoferowali żadnej pomocy. Po tylu groźnych zdarzeniach i apelach sąsiadów nic sobie z tego nie robili. Obawiamy się, że może dojść do tragedii. W okolicy, na przylegających łąkach, często spacerują ludzie, w tym dzieci. Strach pomyśleć, co mogłoby się stać w przypadku ataku na dziecko – mówią mieszkańcy Krężnicy Jarej.
Obecnie policja prowadzi w tej sprawie czynności wyjaśniające.



54 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A to już takie psy na spacer wyprowadza się bez kagańca?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Uśpić te bestie.I te szerokomordne czworonożne też.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
zostaje tylko pozwolenie na broń skoro gaz pieprzowy nie działa
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Psy odstrzelić, a właściciele dla każdego poszkodowanego odszkodowanie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Na pewno dwa na raz by sie jie zerwaly
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
ale te zdjęcia ro Redaakcja mogłaby sobie darować
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jeśli te dwa psy to były samce, które pogryzły suczkę to były to „damscy bokserzy”.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Podobno trzeba bardzo uważać przy używaniu środków na ślimaki, bo są trujące dla psów…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
No dobra ale dlaczego ten właściciel zagryzionego psa nie zgłosił policja tego pierwszego ataku po którym zaczął nosić gaz pieprzowy? Czyżby obawiał się popsucia relacji sąsiedzkich? Albo łatki konfidenta? Dobrze tak tchórzowi. U nas społeczeństwo nie reaguje w sposób adekwatny do sytuacji z wrodzonego strachu i takie są skutki.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Opublikowane zostały drastyczne zdjęcia psich zwłok…
Ale to chyba dlatego, że ludzie już tak przywykli do drastycznych widoków, że nawet z okazji Świąt dostałem kartkę świąteczną z przygwożdżonymi do krzyża zakrwawionymi zwłokami Żyda, stojące sobie niewinnie wśród świątecznych króliczków i pisanek.