O tym, że w ziemi można znaleźć różnego rodzaju ciekawe, a co pewien czas zaskakujące znaleziska, wie chyba każdy miłośnik historii. Niejednokrotnie pochodzą one z odległych stron świata. Tak jest m.in. w przypadku ołowianego krążka, na który natrafił jeden z członków Niedrzwickiego Stowarzyszenia Eksploracyjnego.
Mający ok. 25 mm metalowy element znaleziono już pewien czas temu w miejscowości Strzeszkowice Duże. Początkowo uznano go za plombę. Ostatecznie jednak przedmiot trafił do archeologa w celu jego identyfikacji. Ten ustalił, iż jest to pokrywka od ołowianego flakonika z lekarstwem pochodzącym z apteki Al. S. Marco w Wenecji.
W środku znajdował się „teriak”, czyli specjalnie skomponowany wieloskładnikowy specyfik, będący lekarstwem na niemal każdą dolegliwość zdrowotną. Stosowano go jako m.in. odtrutka na wszelkiego rodzaju trucizny, przy leczeniu bólów reumatycznych i chorób płuc, ale również był on uznawany za skuteczny środek na morowe powietrze czyli epidemie.
W jego skład miało wchodzić około 40-50 składników, m. in. olej aloesowy, kadzidło, szafran, lukrecja, waleriana, koper, terpentyna, imbir, gorczyca, cynamon, pieprz, goździk, opium, sproszkowane żmije, ruta, orzechy, krew kaczki, kardamon, kosaciec, różne balsamy i żywice oraz wino. Produkcja specyfiku odbywała się publicznie raz do roku, pod ścisłą kontrolą urzędników, lekarzy i wykwalifikowanych aptekarzy. Lek ten był popularny, jednak bardzo drogi. W Wenecji tylko 40 aptek było uprawnionych do jego dystrybucji.
Jak wyjaśnia Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków dr Dariusz Kopciowski, znalezisko datowane jest na okres XVII-XVIII w. Co ważne, to pierwsze tego typu odkrycie na Lubelszczyźnie. W Polsce podobne metalowe przedmioty znajdowano m.in. w Gdańsku.
– To pokazuje, że czasami niepozorny przedmiot może okazać się niezwykle ciekawym znaleziskiem. Równocześnie ze względu na swój charakter może zostać łatwo przeoczonym oraz zinterpretowanym mylnie jako np. kolejna plomba. Dopiero gdy trafi do odpowiedniej osoby potrafiącej właściwie go zinterpretować nabiera wartości i staje się świadectwem niezwykłej historii – dodaje Dariusz Kopciowski.
Jeżeli zaś chodzi o to, skąd „teriak” z Wenecji wziął się w naszym regionie, to najprawdopodobniej pochodzi on od wędrujących kupców. Następnie mógł zostać zakupiony podczas jarmarków lubelskich, gdzie odbywał się wzmożony i dalekosiężny handel. Wówczas do Lublina przyjeżdżali kupcy z różnych stron świata. Obecność kupców włoskich jest dobrze poświadczony źródłowo, wzmiankowani są tutaj przybysze z północnej części Półwyspu Apenińskiego, w tym z terenów Toskanii, a także Wenecji.


7 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czy NFZ refunduje to ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Specyfik pomagał na wszystko, czyli na nic.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Pradziad burżuja z Biłgoraja, do makaronów z buta szedł po recepture. Tak powstały małpki.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nafty w składzie nie było? Jakieś 90 oktanów?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
znalazlem 10 groszy , powinienem zglosic to urzedu skarbowego?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Koniecznie zanieś na psiarnię, nie można przywłaszczać sobie znalezionych rzeczy 😉
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
No super, gratulacje dla eksploratora.