Przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces 42-letniego Wojciecha G., oskarżonego o zaatakowanie nożem ratownika medycznego. Chodzi o zdarzenie, jakie miało miejsce pod koniec czerwca. Wtedy to przechodnie zauważyli leżącego mężczyznę. Obawiając się o jego stan zdrowia o wszystkim powiadomili pogotowie ratunkowe.
Ratownicy po przeprowadzeniu podstawowych badań zaczęli podejrzewać, iż mężczyzna znajduje się pod wpływem środków odurzających. W związku z tym przetransportowali go do Szpitala Wojewódzkiego przy al. Kraśnickiej, gdzie znajduje się oddział toksykologii.
Jednak kiedy 42-latek został wwieziony na Szpitalny Oddział Ratunkowy ocknął się i zareagował agresją wobec udzielających mu pomocy medycznej ratowników. Wyzywał ich, groził, że ich zabije, a nawet pluł na nich. W pewnym momencie wyciągnął nożyk i ugodził nim jednego z ratowników.
Na szczęście atak okazał się być nieskuteczny, gdyż ratownik miał założoną specjalną kamizelkę, która uchroniła go przed obrażeniami ciała. Pochodzącym z okolic Hrubieszowa Wojciechem G. zajęli się policjanci. Został obezwładniony i przewieziony do policyjnej celi.
Prokuratura zarzuciła mężczyźnie znieważenie oraz naruszenie nietykalności ratowników, kierowanie wobec nich gróźb pozbawienia życia oraz usiłowanie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu u jednego z ratowników. Przed sądem Wojciech G. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Przy czym potwierdził, że był uczestnikiem zdarzenia, o którym mowa w oskarżeniu. W swoich zeznaniach dokładnie też wyjaśnił co się wówczas wydarzyło.
Mężczyzna nie ukrywał, że zażywał tego dnia środki odurzające. Zapewnił jednak, iż w pełni legalnie, gdyż z uwagi na trwające już ok. 30 lat uzależnienie od narkotyków objęty jest programem leczenia substytucyjnego. Z tego też powodu przyjechał do Lublina, aby odebrać porcję metadonu.
Następnie udał się na Podzamcze, gdzie z dworca miał wrócić do domu. Zapewniał, że czekając na autobus dopadło go zmęczenie i usnął na błoniach pod Zamkiem. Dodał, że przechodnie dwa razy wzywali pogotowie. Pierwszym razem wyjaśnił ratownikom, iż jest pod działaniem metadonu i nie potrzebuje pomocy. Z kolei druga interwencja miała mieć zupełnie inny przebieg.
Wojciech G. winą za całe zdarzenie obarczył ratowników medycznych. Wyjaśniał, iż zaaplikowali mu lek, który stanowi antidotum dla metadonu. Dodatkowo przeszukano mu plecak a pozostałą część specyfiku, która miała mu wystarczyć na tydzień, wylano. Wtedy się zdenerwował. Zapewnił jednocześnie, że atak na ratownika postanowił sprowokować, aby przyjechała policja. Miał bowiem obawę, że nikt mu nie uwierzy w jaki sposób stracił metadon i nie otrzyma kolejnej porcji.
Zupełnie inaczej przebieg zdarzenia opisywał poszkodowany ratownik. Kiedy przyjechał z kolegą na wezwanie, mężczyzna leżał na ziemi. Od razu dostrzegli, że w udo ma wbitą strzykawkę. Obok znajdowała się zaś butelka. Z uwagi, iż był on nieprzytomny, a kiedy się ocknął ciężko było z nim nawiązać kontakt, podjęli decyzję o podaniu leku stosowanego przy przedawkowaniu opioidów. Po chwili pacjent zareagował agresją. Ratownicy zaprzeczyli też zarzutom mężczyzny dotyczącym wylania metadonu wskazując, iż nagrania z kamer monitoringu potwierdzą ich słowa.
Oskarżony wyraził skruchę jak też przeprosił ratowników i prosił ich o wybaczenie. Zapewniał, że nie chciał nikomu zrobić krzywdy. Poprzez swojego adwokata złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze dwóch lat pozbawienia wolności. Pokrzywdzony ratownik nie zgodził się na takie rozwiązanie.
17 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I dlatego nikt nie pomaga i panują znieczulica, chcesz komuś pomodz a tu ktoś z nożem wyskakuje.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Cóż są warte przeprosiny od takiej szumowiny?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Pomoc medyczna powinna być odpłatna dla pijanych i naćpanych. Jak sami nie mają kasy, to wystawić rachunek ich żonom, mężom lub dzieciom albo skierować ich na przymusowe roboty publiczne. Sprawy sądowe w takich przypadkach powinny odbywać się w trybie ekspresowym. Sędzia powinien dyżurować na sorze i od razu po wypisaniu delikwenta ze szpitala wręczać mu łopatę
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tacy ludzie powinni być obciążani kosztami leczenia
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
No to se wrócił do Hrubieszowa…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Może jest uzależniony od 30 roku życia, czyli od 12 lat. Nie wierzę, że jest uzależniony od 30 lat i jeszcze żyje. Z artykułu wynika, że uzależnienil się od narkotyków mając 12 lat. Nawet jeśli miał wtedy jakiś kontakt z narkotykami (marihuana, butapren) to raczej chyba incydentalny, a nie powodujący uzależnienie..
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
30 lat temu furorę robił kompot czyli polska heroina, więc historia o wieloletnim uzależnieniu jest bardzo prawdopodobna.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Taa…i wieku 12 lat przyjmował kompot i robił sobie zastrzyki. Mieszkając na dodatek na podhrubieszowskiej wsi. Weź ty się…no chyba, że jest błąd w wieku i ma np. 52, a nie 42 lata. To zmienia postać rzeczy…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Na wsi miał łatwiejszy dostęp do maku, a młody wiek nie gra tutaj roli – życzliwi starsi koledzy zawsze namówią i pomogą. Mało w życiu widziałeś.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Skąd wie, że nie chciał zrobić nikomu krzywdy, jak nawet przebieg zdarzeń pamięta poprzeplatany z wyobrażeniami?
Skoro w jego wersji wydarzeń był agresywny, bo ratownicy nie słuchali jego tłumaczeń i wylali mu lek, a monitoring potwierdza, że był nieprzytomny i niczego nie wylali – to facet się dodatkowo psychiatrycznie powinien leczyć.
Poza tym nałóg narkotykowy, który trwa 30 lat, to nie jest jakieś pobłądzenie. Ja żyję krócej, a dla mnie to cała wieczność. On już z tego nie wyjdzie…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Skoro daje w żyłę to może źle…bo może mieć HIVa albo co innego. Mam nadzieję, że sprawa została wyjaśniona…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
42 lata i od 30 lat zażywa narkotyki. Ja prd…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A to rolnik no!