Problem związany z deficytem wody na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego znany jest od wielu lat. O ile jeszcze w 2012 i 2013 roku klimatyczny bilans wodny, czyli różnica pomiędzy opadami a parowaniem, nie dawał powodów do obaw, tak później zaczęło się robić coraz gorzej. Roczne sumy opadów atmosferycznych zaczęły być niższe od wartości średnich wieloletnich. Szczególnie dotkliwa sytuacja wystąpiła w roku 2015 i 2018 kiedy to wysokiej temperaturze powietrza towarzyszyły rekordowo niskie opady atmosferyczne.
Problem najbardziej zauważalny dla ogółu społeczeństwa był w 2019 roku, kiedy to praktycznie ustały dopływy wody do stawów Echo. Odwiedzający to miejsce turyści, zamiast kąpieliska napotykali błotnistą kałużę.
– Roztoczański Park Narodowy to jeden z cenniejszych przyrodniczo obszarów chronionych na terenach naszego kraju. Zachodzące zmiany klimatyczne sprawiły, że obszar ten sukcesywnie się odwadnia. Wzrost temperatury, zmniejszenie ilości opadów oraz ich niekorzystny rozkład w ciągu roku sprawił, że poziom wód gruntowych obniżył się aż o 1,5 metra – mówi Andrzej Wojtyło, Dyrektor Roztoczańskiego Parku Narodowego.
Wychodząc naprzeciw tym niekorzystnym zmianom w środowisku, Roztoczański Park Narodowy od dłuższego czasu szuka pomysłów na racjonalne wykorzystanie wód opadowych. Jednym z nich jest stworzenie systemu do gromadzenia oraz wykorzystania deszczówki do pojenia koników polskich przebywających w osadzie Florianka. Zanim woda trafi do zwierząt zostanie przebadana laboratoryjnie. W tym celu zawarto porozumienie ze spółką PKP LHS.
– Spółka PKP LHS od lat włącza się w działania na rzecz przyrody, m.in. podczas corocznych akcji sprzątania terenów objętych ochroną. Rozszerzenie partnerstwa o współpracę na rzecz walki ze skutkami zmian klimatycznych to kolejny krok wynikający z polityki społecznej odpowiedzialności biznesu prowadzonej przez Spółkę. Czujemy się współodpowiedzialni za promowanie rozwiązań, które chronią przyrodę – mówi Zbigniew Tracichleb, Prezes Zarządu PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa.
Spółka kolejowa przekaże środki finansowe na badania naukowe, dokumentację techniczną oraz instalację do gromadzenia i uzdatniania wody deszczowej dla potrzeb hodowli zachowawczej konika polskiego we Floriance. W ten sposób wsparty zostanie projekt wykorzystania wód opadowych w Roztoczańskim Parku Narodowym. Ma to być jednocześnie wypełnienie procedowanej przez rząd tzw. specustawy suszowej, która ma m.in. wspierać budowę zbiorników na deszczówkę oraz działań zmierzających do oszczędzania wody.
(for. RPN)
7 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jakie koszty będą tych badań? Czy jedno pojenie wodą opadową nie będzie conajmniej kilkuktotnie droższe? Ile będzie kosztować dodatkowa suplementacja mikroelementami? Przecież to w gruncie rzeczy woda destylowana.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Miejmy nadzieję, że niegłupie koniki czegoś takiego się nie czepią.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Polska wysycha…? Niemożliwe…!
Przecież styropianowe pomioty nad wszystkim panują…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czy to będzie Narodowe Gromadzenie Deszczówki?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie chwaląc się i bez oglądania się Spółkę PKP LHS i inne spółki z Rządem włącznie, na ROD „Miłek” przy ul. Nałęczowskiej wykopałem se dwa stosownej głębokości dołki i wykorzystując kilka 200 litrowych beczek i głęboki plastyczany brodzik jestem w stanie zatrzymać ok. 1 tys. litrów wody z dachu na mojej altance.
Teraz „specjaliście” od odprawiania czarów dam „co łaska, ale nie mniej niż…”, żeby pogadał z Szefem i… będę czekał na deszcz.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
problem braku wody rozwiaże 1 sadzwka?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jedna sadzawka to pewnie na początek, a potem jak dogadają się ze Stwórcą, który po odpowiednich modlitwach i „cołaskach” dla modlącego się „dobrodzieja specjalisty”, zagwarantuje im opady ciągłe, to powstanie tych sadzawek tyle, że sami nie będą wiedzieć ile ich mają.