W ciągu ostatniej doby Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało łącznie sześć alertów dotyczących rosyjskich ataków powietrznych na Ukrainę. Ostrzeżenia otrzymywali mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego. W komunikatach informowano o rosyjskim ataku powietrznym na terytorium Ukrainy, monitorowaniu sytuacji oraz operowaniu polskiego lotnictwa w przestrzeni powietrznej kraju. Mieszkańcy byli proszeni o oczekiwanie na kolejne komunikaty.
Jeden z alertów skierowanych do mieszkańców województwa lubelskiego dotyczył zagrożenia atakiem z powietrza. Sytuacja wymagała wzmożonej czujności ze strony polskich służb. O działaniach wojska mówił w piątek wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak przekazał, polskie statki powietrzne zostały poderwane dwukrotnie.
Dron uderzył kilka kilometrów od polskiej granicy
Jak wyjaśnił szef MON, celem ataków ponownie stały się okolice przejść granicznych. Podczas rosyjskiego ataku uderzenie nastąpiło zaledwie 6–7 kilometrów od polskiej granicy. Uszkodzona została lokomotywa z wagonami i cysternami. Zdarzenie miało miejsce po ukraińskiej stronie granicy.
– Została uderzona lokomotywa z wagonami i cysternami, uderzył dron 6–7 km od polskiej granicy, po ukraińskiej stronie oczywiście. Ale to już jest bardzo blisko, więc tym bardziej nasza czujność musi być pełna – powiedział minister.
Kosiniak-Kamysz podkreślił, że sytuacja jest poważna, a kolejne ataki pokazują, jak istotne pozostaje monitorowanie wydarzeń za wschodnią granicą Polski.
Atak na firmę z polskim kapitałem. Jedna osoba nie żyje
Rosyjskie drony zaatakowały również obwód wołyński, graniczący z Polską. W Maniewiczach, miejscowości oddalonej o około 100 kilometrów od polskiej granicy, uderzono w obiekt przedsiębiorstwa Ahrofrukt LTD, należącego do grupy kapitałowej z Polski. Bilans ataku jest tragiczny. Jedna osoba zginęła, a osiem kolejnych zostało rannych. Informacje o ofiarach przekazały władze obwodu wołyńskiego, a zdarzenie potwierdził współwłaściciel firmy.
Przedsiębiorstwo działa na Ukrainie od 2001 roku i zajmuje się między innymi eksportem ekologicznych jagód. Po uderzeniu wybuchł pożar, a na miejscu prowadzono działania związane z usuwaniem skutków ataku. Skutki rosyjskich uderzeń odczuwają także mieszkańcy regionu. Na Wołyniu około 270 tysięcy odbiorców pozostawało bez energii elektrycznej. Obiekty infrastruktury krytycznej korzystały z rezerwowych źródeł zasilania.
Minister apeluje o powagę
Wicepremier odniósł się również do osób bagatelizujących zagrożenie związane z trwającą wojną. Podkreślił, że wydarzenia z ostatnich godzin powinny uświadamiać, jak blisko polskich granic prowadzone są rosyjskie działania militarne.
– Ci wszyscy, którzy mówią, że tam wojny nie ma, że trzeba zamknąć oczy, no to dzisiejsza noc, mam nadzieję, że jakoś grupę tych osób, tych polityków szczególnie, trochę otrzeźwi i obudzi, bo sprawa jest naprawdę poważna – powiedział Kosiniak-Kamysz.
3 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Co ten alert daje NIC już dawno to zablokowałem:D
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kupiłem pięć saperek aby się okopać ,nakryje łeb bezradnikiem niebezpieczeństwa i wystrugam dzidę do obrony przed muchami
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wszyscy już obsr zbroje i siedzą w parkingach podziemnych w nowoczesnych blokach które poskładają się jak domki z kart w razie W .