Dokładnie 75 lat temu zmienił się przebieg polskiej granicy. Sprawa ta, określana często przez historyków mianem wielkiego oszustwa, dotyczy naszego regionu, gdyż wcześniej obecna Lubelszczyzna była znacznie większa. W jej skład wchodziły bowiem jeszcze gminy: Krystynpol, Bełz, Chorobrow i Uhnów oraz tereny znajdujące się w gminach Warąża, Dołhobyczow i Tarnoszyna. Wszystkie z nich znajdują się obecnie na Ukrainie. Za wszystkim jednak stoją władze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich z Józefem Stalinem na czele.
Wszystko zaczęło się od polskich geologów, którzy kilka lat po wojnie rozpoczęli badania w tzw. „kolanie Bugu”. Jest to obszar usytuowany między rzekami Bug, Sołokija oraz Huczwa, na wysokości obecnych powiatów hrubieszowskiego i tomaszowskiego. Prace przyniosły niespodziewane efekty. Odkryto tam bowiem ogromne złoża węgla kamiennego. Informacja została przekazana władzom, jednak to automatycznie sprawiło, iż o wszystkim dowiedzieli się radzieccy towarzysze.
Od tego momentu sprawy nieoczekiwanego obrotu. Moskwa postanowiła bowiem „zaopiekować się” tym naturalnym bogactwem. Wszystko, jak wiele spraw w tamtych czasach, odbyło się w tajemnicy przed społeczeństwem. Oficjalnie to strona polska wystąpiła do Rosji z propozycją wymiany terenów. Wśród argumentów, które miały „przekonać” Stalina wskazano na konieczność wybudowania zbiornika wodnego w dorzeczu górnego Sanu, który ma zapobiegać powodziom, wskazywano też, że pozwoli to na wyprostowanie granicy między krajami.
W zamian za 480 kilometrów kwadratowych obecnej Lubelszczyzny, nasz kraj otrzymał podobnej wielkości obszar w Bieszczadach. Są to tereny od Smolnika po Solinę z Ustrzykami Dolnymi oraz wsie: Czarna, Lutowiska, Krościenko, Bandrów, Bystre i Liskowate. Strona radziecka podkreślała, że to Polska skorzysta na tej wymianie, gdyż otrzyma tereny gazo i roponośne oraz bogate w drewno. Sowieci jednak wcześniej wycięli lasy w pień a rzekome bogactwa naturalne były już bardzo mocno wyeksploatowane.
Jak czytamy w kronikach, na przełomie stycznia i lutego 1951 r., kiedy to odpowiednie decyzje zostały już podjęte, osoby mieszkające na obszarze, jaki miał trafić do Polski zostały poinformowane, że zostaną przesiedleni na wschód Związku Radzieckiego. Łącznie było to kilkadziesiąt miejscowości. Zanim jednak to się stało, musieli ruszyć do pracy. „Od świtu do nocy mężczyźni i kobiety pracowali siekierami, toporami, dwuosobowymi piłami ręcznymi. Zewsząd niósł się odgłos rąbanych drzew. W krótkim czasie lasy bardzo się przerzedziły” – wspominają mieszkańcy.
Umowa podpisana została 14 lutego 1951 r. w Moskwie zaś przebieg granicy zmieniono 26 listopada 1951 r. O tym, że wszystko od początku miało jeden cel wyraźnie wskazuje fakt, iż od razu po zamianie terenów Sowieci ruszyli z zagospodarowaniem „Kolana Bugu”. Jedna za drugą zaczęły tam powstawać kopalnie. Z historycznych danych wynika, iż wydobywano w nich ok. 15 milionów ton węgla rocznie. Była to połowa ówczesnej polskiej produkcji, gdyż w tamtych czasach polskie kopalnie wydobywały ok. około 30 mln ton węgla kamiennego.
W najgorszej sytuacji znaleźli się przesiedleńcy, którzy trafili w Bieszczady. W większości budynki, w których mieli zamieszkać, okazały się ruiną. Dodatkowo na kamienistej, mało urodzajnej glebie oraz w ostrym górskim klimacie prawie nic nie chciało rosnąć. Obszar ten był też prawie całkowicie pozbawiony dróg. Dlatego też przez lata dosłownie walczyli oni o przetrwanie.
Dopiero w połowie lat 50. partyjne władze w Warszawie podjęły decyzję, aby Bieszczady „ucywilizować”. Ściągnięto tysiące żołnierzy oraz więźniów i zaczęto od budowy dróg. W kolejnych latach powstały mała i duża pętla bieszczadzka, powstało też Jezioro Solińskie będące „sztandarową inwestycją PRL-u”. Wszystko to miało pomóc w rozwoju gospodarki. Plany te nie do końca się udały, jednak z biegiem lat w Bieszczadach zaczęła się rozwijać turystyka.
Jeżeli zaś chodzi o odebrane Lubelszczyźnie tereny, tam od razu zaczęły wyrastać jedna za drugą kopalnie węgla. Jak wynika ze źródeł historycznych, w 1936 roku w całej Polsce wydobywano łącznie około 30 mln ton węgla kamiennego. Tymczasem w kopalniach jakie powstały w „kolanie Bugu” Sowieci wydobywali aż 15 mln ton. Szacuje się, że Polska straciła na tej zamianie ok. 1,8 mld dzisiejszych dolarów.
22 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Mój dziadek przesiedlił się na te tereny,ziemie tam były tam niesamowicie żyzne.I to tak,że gdy pomimo ostrzeżeń tubylców dał nieco obornika pod ziemniaki,to te się wybuliły.No ale eldorado nie trwało długo i po 2,5 roku musiał wrócić do starej bidy.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Moja rodzina mieszkała na tamtych terenach od wielu lat. Część po zachodniej stronie Bugu, a część po wschodniej. Ci, którzy mieszkali po wschodniej stronie, opowiadali, że tam była tak żyzna ziemia, że nawozili ją tylko raz na 7 lat.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Można jeszcze odzyskac tylko trzeba wejść w sojusz z Rosjom i pogonić PiSPO od władzy wybierając Mentzena na prezydenta z większością rzondu Konfederacji
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Gorbaczow chciał Jaruzelskiemu oddać te tereny ale geremek z michnikiem polecieli do Moskwy skala, żeby tego nie robił. Szubrawcy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Brałn i jego zwolennicy są innego zdania. Oni oddali by ruskim całą Polskę.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Węgiel jest nieprzyszłościowy a poza tym polacy i tak by zmarnowali ten potencjał nawet w latach gdy o nowoczesnych ekologicznych źródłach energii nikt nie mówił głośno. Także żadna strata.