Dziś po południu Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o podejrzeniu naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez niezidentyfikowany obiekt nadlatujący z kierunku Białorusi. Wszczęto alarm i skierowano w rejon zdarzenia wojskowy śmigłowiec. Po około godzinie okazało się, że polska przestrzeń powietrzna nie została naruszona. Przyczyną alarmu było duże stado ptaków.
Informacja natychmiast wywołała w internecie falę prześmiewczych komentarzy dotyczących polskiej obrony powietrznej. Problem w tym, że wiele z nich wynika z bardzo prostego, ale błędnego wyobrażenia o tym, jak działa radar.
Radar nie rozpoznaje obiektu jak kamera
Dla wielu osób radar kojarzy się z serwisami takimi jak Flightradar24, gdzie na mapie widzimy symbole samolotów. Wojskowy radar działa jednak zupełnie inaczej.
Urządzenie wysyła w przestrzeń fale elektromagnetyczne i odbiera ich odbicie od znajdujących się w powietrzu obiektów. Na podstawie tego sygnału można określić między innymi odległość, kierunek i prędkość obiektu.
Radar pokazuje więc wskazanie celu, ale sama „kropka” na ekranie nie mówi automatycznie, czy jest to samolot, dron, ptak czy inne zjawisko. Część statków powietrznych można zidentyfikować dzięki transponderom i informacjom pochodzącym z innych systemów. Jeżeli jednak pojawia się obiekt, którego pochodzenia nie można jednoznacznie określić, konieczna jest jego dalsza weryfikacja.
I właśnie dlatego uruchamiane są odpowiednie procedury.
Lepiej sprawdzić ptaki niż zignorować zagrożenie
W przypadku dzisiejszego zdarzenia wojskowy śmigłowiec miał zweryfikować, co faktycznie znajduje się w rejonie wskazanym przez systemy radiolokacyjne.
Dopiero po sprawdzeniu można było stwierdzić, że nie ma zagrożenia.
To nie jest dowód na nieskuteczność obrony powietrznej. Wręcz przeciwnie — system zareagował na niezidentyfikowane wskazanie, a następnie przeprowadzono jego weryfikację.
W przypadku rzeczywistego drona czy innego intruza zignorowanie takiego wskazania byłoby znacznie poważniejszym błędem niż wysłanie śmigłowca do sprawdzenia czegoś, co ostatecznie okazało się stadem ptaków.
Ptaki są dla radarów żadną nowością
Duże skupiska ptaków mogą być doskonale widoczne dla radarów. Nie jest to zjawisko charakterystyczne wyłącznie dla Polski. Na całym świecie radary meteorologiczne są wykorzystywane również do obserwowania migracji ptaków.
W zależności od warunków ptaki mogą tworzyć na ekranach charakterystyczne smugi, plamy, pierścienie czy fale. Szczególnie widoczne jest to podczas masowych migracji wiosną i jesienią.
Radar analizuje między innymi czas powrotu sygnału, jego siłę oraz przesunięcie dopplerowskie. Pozwala to określić położenie i ruch wykrytych obiektów. Nie oznacza jednak, że operator otrzymuje od urządzenia komunikat: „to jest ptak”.
Właśnie dlatego w niektórych sytuacjach potrzebna jest weryfikacja wzrokowa.
DORSZ: każde wskazanie jest analizowane
Dowództwo Operacyjne RSZ podkreśla, że polskie Siły Zbrojne całodobowo monitorują przestrzeń powietrzną. Wszystkie wskazania systemów obserwacji są analizowane i weryfikowane, aby wykluczyć prowokacje, naruszenia i potencjalne zagrożenia.
Wojsko zaznacza również, że zjawiska meteorologiczne oraz duże skupiska ptaków mogą w określonych warunkach wpływać na wskazania radarów. Nie oznacza to jednak, że takie wskazania można zlekceważyć.
Dzisiejsza sytuacja dobrze pokazuje podstawową zasadę działania systemu obrony powietrznej: wykryć, przeanalizować, zweryfikować i dopiero wtedy ocenić zagrożenie.
Dlatego fakt, że radar wykrył stado ptaków, nie powinien być powodem do kpin. Znacznie bardziej niepokojące byłoby, gdyby niezidentyfikowanego wskazania nikt nie sprawdził.
22 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tylko po co padają takie informacje publicznie? Dla Zwykłego Kowalskiego taka informacja jest zbędna a dla nieprzyjaciela może być pomocna w ocenie np szybkości działania, zdrada pozycji śmigłowca a to chyba jest to niepotrzebne. Nie znam się ale logika podpowiada że działania wojska powinny być niejawne
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„Nie znam się ale…” się wypowiem 😉
.
Są różne sposoby odstraszania przeciwnika w przyrodzie: udawanie umarłego (Ty to preferujesz), bądź pokazywanie większego (np. stroszenie piórek czy sierści), przez co nieopłacalnego agresji. Można znaleźć nagranie, gdzie kot skłonił niedźwiadka do wycofania.
.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Gdy kpią z mundurowych, obowiązkiem Lublin 112 jest walka.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
normalnie szczekac sie chce na ten brak profesjonalizmu
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Taki komentarz to obraz nędzy tępego po*** który o fizyce i zasadach działania radarów na wiedzę pantofelka ….. Tylko od razu komentarz o profesjonalizmie ….. Skoro taki z Ciebie spec wytłumacz nam tu proszę dlaczego ta kropeczka na radarze się pojawiła i dlaczego nie powinno być interwencji …. No mondralo wytłumacz nam to …. Czy tylko mocny w gębie do krytyki ….
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Bo prędkość takich obiektów jest zdecydowanie inna.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tak? A jaka? Kaczki krzyżówki lecące kluczem osiągają prędkość ok. 90 km/h, a są gatunki (np. Edredon) osiągające prędkości 110-120 km/h. Niektóre gatunki gęsi potrafią przekroczyć 140 km/h. Dla porównania, słynne irańskie Shaheedy osiągają maksymalnie 180 km/h i to w sprzyjających warunkach. – zwykle lecą z prędkością 100-140 km/h. Warto wspomnieć, że drony rozpoznawcze latają zwykle z prędkością 70-90 km/h…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zwłaszcza, że drony jak lecą to ustawiają się w klucz. Niebo po tej stronie Wisły nie ma ochrony. C.B.D.O.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kolejny „mądry inaczej”, który myśli że widmo radarowe to obraz rodem z kreskówki. Tak dla Twojej wiadomości – na ekranach radarów nie widać wyraźnych kształtów – widać jakiś obiekt, lub skupisko obiektów. Nikt nie wie, czy to drony czy skupisko ptaków. Reakcja była prawidłowa.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ptaki??? Strzelać bez rozkazu😁
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Gdyby wiedzieli to by strzelali…Ale odleciały.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Strzelać w ptaki, toż to jawna, agresywna kastracja jest.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Artykuł ten w sposób naiwny próbuje usprawiedliwić brak elementarnej weryfikacji krzyżowej (cross-checking) w systemach Dowództwa Operacyjnego. Nikt nie oczekuje od surowego echa radarowego, że wyświetli napis „ptak” czy „dron”. Jednak nowoczesna inżynieria bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej opiera się na korelacji wielu niezależnych źródeł danych (Multi-Sensor Data Fusion) w celu eliminacji fałszywych alarmów (False Positives). Wczorajszy incydent to podręcznikowy dowód na laicyzm i paraliż procedur analitycznych.
1. Brak integracji z telemetrią naukową: Współczesna ornitologia operuje na zaawansowanych systemach GPS/GSM, a trasy przelotów i dynamiczne zagęszczenie migrujących stad bocianów czy żurawi są monitorowane na żywo i publicznie dostępne na cyfrowych mapach migracyjnych. Skonsultowanie anomalii radarowej z bazami danych instytutów ornitologicznych zajmuje specjaliście kilkadziesiąt sekund. Podrywanie ciężkiego śmigłowca szturmowego Mi-24 z rakietami przeciwko kluczowi ptaków świadczy o całkowitym odizolowaniu wojskowych systemów od elementarnej wiedzy biologicznej i technicznej.
2. Konsekwencje degradacji relacji wywiadowczych: Przykład frontu na Ukrainie pokazuje, że dzięki zautomatyzowanej integracji z amerykańskimi systemami geosatelitarnymi, tamtejsze dowództwo posiada podgląd online o trajektorii obiektów w czasie rzeczywistym. Fakt, że polskie systemy radiolokacyjne na Ścianie Wschodniej muszą opierać się na weryfikacji wzrokowej śmigłowców, obnaża dramatyczną lukę technologiczną. Jest to bezpośredni skutek amatorskiej polityki zagranicznej szefa rządu, którego wizerunkowe wpadki i brak dojrzałych relacji z kluczowymi partnerami z NATO najwyraźniej odcięły nas od surowych danych satelitarnych najwyższej rozdzielczości.Zamiast pisać artykuły pouczające obywateli o działaniu efektu Dopplera, należy wskazać nie nam ale „Dorszowi” że trzeba wdrożyć procedury automatycznej filtracji anomalii i wyciągnąć wnioski z bezwładności operacyjnej, zanim system całkowicie zaryje w rów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
II mocno się wysiliła, ale w swoich halucynacjach nie uwzględniła jednego: a mianowicie, że potencjalny agresor też nie w ciemię bity, i może zapragnąć wykorzystać „trasy przelotów i dynamiczne zagęszczenie migrujących stad bocianów czy żurawi” do wypuszczenia tamtędy swoich zabawek.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ptaki, nie ptaki – postraszyć zawsze warto. Każdy pretekst do siania paniki jest dobry. Społeczeństwo ma być zastraszone i zdezorientowane. Przerażonymi ludźmi łatwiej rządzić i – co istotniejsze – łatwiej ich łupić.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
wile osób nie rozumie jak przepuściliście uzbrojona rakietę ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tu nie chodzi o rozumienie, czy drwiny. Tu chodzi o podejście „polskich elit” do wydarzeń. A jest to podejście awanturnika, który chce straszyć innych.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
a od kiedy flaightradar ma coś wspòlnego z radarem xD on się przydaje do wystawiania opini finairowi , turhish airlines , lowo i rayanarowi z zaxnaruszanie miru domowego w internecie :p
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
No to jeśli DORSZ nie jest w stanie odróżnić dronow,rakiet balistycznych czy innych obiektów napadu powietrznego od stada ptaków ,to można czuć się bezpiecznie ,czyli tak jak mówi pani od Safe polska j est przygotowana do wojny że zbirem 🤣🤣🤣
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Po tych szwejowskich wyjasnieniach domniemywam,że w Rosji i na Ukrainie podczas każdego przelotu większego stada ptaków podrywane jest lotnictwo.