Mija tydzień od czasu, kiedy to szereg mieszkańców województwa lubelskiego było świadkami przelotu niezidentyfikowanego obiektu. Dokładnie w nocy z soboty na niedzielę, 17/18 października, między godziną 1:30 a 2:00 wiele osób słyszało charakterystyczny jednostajny dźwięk przypominający pracę dwusuwowego silnika spalinowego. Co ważne zarejestrowały go również kamery monitoringu na licznych posesjach.
Otrzymaliśmy w tej sprawie szereg informacji oraz nagrań. Każdy sygnał nanieśliśmy na mapę, po czym okazało się, że powstała niemal idealnie prosta linia od granicy z Białorusią w okolicach Włodawy aż po Wisłę w rejonie Annopola. Może ona wskazywać prawdopodobną trasę przelotu tego obiektu.
Co tak naprawdę przeleciało nad województwem lubelskim, do tej pory nie wiadomo. Od niedzielnego poranka w wielu lokalizacjach, m.in. nad Zalewem Zemborzyckim, czy też w gminie Niedrzwica Duża prowadzone były poszukiwania. W akcji początkowo uczestniczyli żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, policjanci i Żandarmeria Wojskowa. Do działań wykorzystywano również wojskowy śmigłowiec. Po kilku dniach w akcji uczestniczyli już tylko terytorialsi.
Służby podkreślają, że miejsca poszukiwań wytypowano na podstawie zgłoszeń od mieszkańców. Jak zaznaczono, działania miały charakter prewencyjny, ponieważ żaden z sygnałów nie był związany z eksplozją ani podobnym zdarzeniem. Piątek, 23 października, był ostatnim dniem poszukiwań. Od dziś nie są one już kontynuowane. Jak nam przekazano, nie natrafiono na nic, co mogłoby pomóc w rozwikłaniu zagadki.
Pozostaje pytanie, czym był obiekt słyszany przez mieszkańców. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych wskazuje, że służby cały czas analizują kilka scenariuszy, w tym działania przemytnicze lub prowokacyjne. Żaden z rozpatrywanych wariantów nie został dotychczas potwierdzony. Do tej pory nie udokumentowano również naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
W ostatnich dniach zanotowano dwa kolejne incydenty z dronami. Oba miały miejsce na terenie sąsiadującego z Lubelszczyzną województwa podkarpackiego. W środę służby dostały zgłoszenie o odnalezieniu tego typu obiektu na terenie niezamieszkanej posesji w Lubaczowie. Obecnie sprawą zajmuje się służba kontrwywiadu wojskowego. Tego samego dnia na drona natrafiono na polu w miejscowości Wydrza. W tym przypadku okazało się, że obiekt „uciekł” żołnierzom z Norwegii, którzy realizowali ćwiczenia na poligonie w Nowej Dębie.
9 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ile można drążyć temat, przecież znalazło się na Litwie i Ukraińcy już Litwinów przepraszali. Którędy tam doleciało, przez Białoruś ??
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ej, nie wolno tak myśleć. To myślozbrodnia. Uważaj na siebie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dajcie już spokój z tą nieudolnością. Szukają uparcie w jednym miejscu a to mogło wylądować wszędzie, skąd więc pomysł że tylko okolice zalewu trzeba przeszukiwać? No ale takich mamy bystrych więc co się dziwić…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ha ha …. wiadomo, wiadomo, ukraiński dron na Petersburg. Ale my jesteśmy głupi. Szkoda słów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Umorzyli i po temacie. Kukurydzę wykoszą to się znajdzie. Po co drążyć temat. Niech sobie wlatuje co chce. Sąsiedzi na u robią co chcą.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To pewnie jakaś lewacka wiedżma leciała na Łysą Górę na roboczy sabat przed Halloween.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Może bociany odlatywaly
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Komar z Czarnobyla
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jak by coś miało wlecieć i wybuchnąć to by to zrobiło i nic by tego nie powstrzymało 😉