Szef Ministerstwa Obrony Narodowej poinformował o rozstrzygnięciu sądu w sprawie żołnierza, który odpowiadał przed sądem za postrzelenie migranta na granicy z Białorusią. Jak podkreślił, wojskowemu nie udowodniono zaniedbań podczas wykonywania obowiązków związanych z ochroną granicy z Białorusią.
– Podporucznik Wojska Polskiego został dziś uniewinniony przez Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie. Nie udowodniono mu żadnych zaniedbań w czasie służby na granicy z Białorusią – napisał Władysław Kosiniak-Kamysz.
Minister zaznaczył również, że od początku sprawy żołnierz otrzymywał pomoc prawną oraz wsparcie Wojskowego Zespołu Ochrony Praw Żołnierza. Zapewnił, że wojskowi wykonujący swoje obowiązki nie zostaną pozostawieni bez pomocy w trudnych sytuacjach.
Postrzelenie podczas pościgu za migrantami
Do zdarzenia doszło 2 listopada 2023 roku w rejonie miejscowości Topiło, na terenie Puszczy Białowieskiej. Żołnierze 1 Warszawskiej Brygady Pancernej wspierali wówczas Straż Graniczną w ochronie granicy państwowej.
Wojskowi otrzymali wtedy informację o grupie około dziesięciu osób, które nielegalnie przedostały się z Białorusi do Polski. Podczas interwencji żołnierze próbowali zatrzymać migrantów, jednak ci zaczęli uciekać. Wówczas rozpoczął się pościg. W jego trakcie podporucznik przewrócił się, a z jego broni doszło do niekontrolowanego wystrzału. Pocisk trafił 22-letniego obywatela Syrii w okolice kręgosłupa.
Ranny mężczyzna został przetransportowany do szpitala. Konieczne było przeprowadzenie zabiegu usunięcia pocisku. Po kilku dniach opuścił on placówkę medyczną.
Żołnierz usłyszał zarzuty
Sprawą zajęła się Żandarmeria Wojskowa. Postępowanie dotyczyło między innymi nieostrożnego obchodzenia się z bronią i nieumyślnego spowodowania obrażeń ciała. W maju 2025 roku podporucznikowi przedstawiono zarzuty. Sprawa trafiła następnie do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie.
Obrona kwestionowała zasadność oskarżenia, wskazując na okoliczności zdarzenia oraz warunki, w jakich żołnierz wykonywał zadania na granicy. Podkreślała, że doszło do nieumyślnego wystrzału podczas dynamicznej interwencji.
Syryjczyk miał pełnomocników prawnych. Domagał się odszkodowania
Po postrzeleniu obywatel Syrii podjął kroki prawne przeciwko żołnierzowi. W jego imieniu działali adwokaci. Żądali oni również zasądzenia od żołnierza 50 tys. zł nawiązki na rzecz postrzelonego Syryjczyka. Pytani o to, kto ich opłaca i w jaki sposób uzyskali kontakt z postrzelonym Syryjczykiem odmówili odpowiedzi zasłaniając się tajemnicą adwokacką.
Sam mężczyzna otrzymał w Polsce ochronę międzynarodową. Wyjaśniał, że samolotem dotarł do Moskwy, a następnie samochodem przewieziono go do Mińska, a później na granicę z Polską, gdzie przecięto pręt w płocie, a dowodzący grupą polecił wszystkim przejść na polską stronę granicy.