Rolnicy borykają się z kradzieżami płodów rolnych. Giną warzywa, owoce i wszystko, co można zebrać z pola lub zerwać z drzewa. Już nie raz informowaliśmy o takich przypadkach w okolicach Lublina. Teraz alarmują plantatorzy malin z rejonu Kraśnika, Urzędowa, Bęczyny i Wilkołaza. Złodzieje w ciągu kilku nocy mieli ogołocić kilka plantacji, a z uwagi na sporą cenę tych owoców, straty są bardzo duże.
O sprawie zrobiło się głośno po wpisach publikowanych przez plantatorów w mediach społecznościowych. Jak poinformował portal Sad24.pl, pani Ilona ze Skorczyc w gminie Urzędów straciła maliny z aż trzech należących do niej działek. Co więcej, tego samego dnia okradziono również jej sąsiada.
Do kradzieży miało dojść na polach położonych w różnych częściach miejscowości. Jedna z plantacji znajduje się między domami, co pokazuje, że nawet blisko zabudowań właściciele nie mogą być pewni bezpieczeństwa swoich upraw. Po zbiorach dokonanych przez nieproszonych gości pozostała nawet pełna łubianka malin, której złodzieje najwyraźniej nie zabrali.
Na tym jednak nie koniec. Z relacji plantatorki wynika, że podobne zdarzenie miało miejsce w okolicach Bęczyna. Tam ktoś zerwał owoce z pola znajdującego się za domem. Około tygodnia wcześniej obrabowana miała zostać również plantacja jej znajomego w rejonie Ratoszyna.
Niepokojące informacje napłynęły także z Natalina. Tam podczas jednej nocy z plantacji miało zniknąć około 300 kilogramów malin. Również w tym przypadku pole znajdowało się za domem.
Kilka osób zbierało owoce przez cały dzień
Plantatorzy podejrzewają, że za kradzieżami może stać większa grupa osób. Jak relacjonuje pani Ilona, zebranie malin z jej pól zajęłoby sześciu osobom niemal cały dzień. Trudno więc zakładać, że taką ilość owoców można zebrać w pojedynkę w ciągu kilku godzin nocą.
Kobieta przypuszcza, że sprawcy poruszają się busem. Przy tak dużej ilości skradzionych malin zwykły samochód osobowy mógłby nie wystarczyć do ich przewiezienia.
Plantatorzy obawiają się, że złodzieje dobrze znają okolicę i wiedzą, gdzie znajdują się uprawy. Wskazuje na to fakt, że do kradzieży dochodziło w różnych lokalizacjach, również na działkach położonych tuż za domami.
Na razie nie wiadomo, kto stoi za tymi zdarzeniami. Informacje o kradzieżach pochodzą z relacji poszkodowanych i ostrzeżeń publikowanych w internecie.
Trzy grupy złodziei. Rolnicy tracą owoce i warzywa
Kradzieże płodów rolnych to problem, z którym właściciele pól zmagają się od dawna. Z relacji rolników wynika, że sprawcy działają na różne sposoby.
Pierwszą grupę mają stanowić osoby pojawiające się na polach nocami i nad ranem, które zabierają większe ilości warzyw i owoców. Trafia to później na targowiska.
Druga grupa to osoby, które zatrzymują się przy polach podczas codziennych przejazdów, na przykład rowerem. Zabierają niewielkie ilości produktów, które następnie wykorzystują na własne potrzeby.
Są też osoby, które przyjeżdżają na pola wieczorami, by bezpłatnie zaopatrzyć się w warzywa i owoce dla swoich gospodarstw domowych. Choć skala takich kradzieży bywa różna, dla właścicieli upraw oznacza to straty i dodatkowe problemy.
W przypadku malin z okolic Kraśnika niepokoi przede wszystkim ilość owoców, które miały zniknąć w krótkim czasie. Jeśli doniesienia plantatorów się potwierdzą, sprawcy mogli zebrać setki kilogramów malin, nie ponosząc kosztów ich uprawy ani pracy związanej z pielęgnacją krzewów.
Plantatorzy apelują o czujność
Poszkodowani ostrzegają innych producentów malin z okolic Kraśnika, Urzędowa, Bęczyny i Wilkołaza. Apelują o zabezpieczanie plantacji i zwracanie uwagi na podejrzane osoby oraz pojazdy w pobliżu pól.
Wśród proponowanych rozwiązań wymieniają fotopułapki i kamery zasilane energią słoneczną, które można zamontować również w miejscach bez dostępu do sieci elektrycznej. Pomocne może być także okresowe sprawdzanie plantacji w godzinach nocnych i informowanie sąsiadów o niepokojących sytuacjach.
Plantatorzy zachęcają również, by nie ignorować podejrzanych zachowań i zgłaszać odpowiednim służbom zdarzenia, które mogą mieć związek z kradzieżami.
Dla właścicieli pól każdy kilogram malin to efekt wielu miesięcy pracy i poniesionych kosztów. Kiedy owoce znikają w ciągu jednej nocy, straty są tym bardziej dotkliwe, że nieuczciwi zbierający korzystają z pracy, za którą sami nie zapłacili.
2 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nauczyliście mieszczuchow samo zbiorów, to teraz macie! Sami zbierają, nawet nocą, a że zapłacić nie ma komu, z braku właścicieli, to biorą i odjeżdżają. No to macie samozbiory!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A co robi policja? Śpi?