Wtorek, 21 maja 202421/05/2024
690 680 960
690 680 960

Mróz im niestraszny. Najpierw przejdą 15 km, później noc spędzą w lesie

Kiedy za oknem mróz i przenikliwe zimno oni pakują plecaki i jadą w leśne ostępy. To grupa zapaleńców, która najlepiej czuje się w ekstremalnych warunkach.

Pakują plecaki, wychodzą z domów i podziwiają piękno zimy w najczystszym wydaniu. Kiedy za oknem temperatura utrzymuje się na poziomie minus kilkunastu stopni, oni zamiast grzać się w zaciszu domowym z kubkiem gorącej herbaty, wyruszają w teren.

Stawiają przed sobą wyzwania i to bardzo ekstremalne. Grupa zapaleńców w ten weekend wybrała się do jednego z lubelskich lasów, by sprawdzić swoje możliwości. W planach jest marsz na dystansie 15 kilometrów, przeprawa przez rzekę oraz zbudowanie obozu pozwalającego bezpieczne przenocowanie. Warunek jest jeden, wszyscy dają z siebie wszystko, by wyrobić się przed zmrokiem i silnymi mrozami.

Członkowie grupy Partyzanci Lubelszczyzny pasjonują się tematyką survivalową. Każdy chętny może się z nimi skontaktować, w celu przeżycia podobnej przygody. Na samą myśl o pływaniu w rzece przy tej temperaturze robi się chłodno, a niektórzy z członków grupy to aktywne morsy.

Na zdjęciach zobaczycie jak sobie radzą w lesie przy przenikliwym mrozie.

2018-02-24 18:00:07
(fot. nadesłane Partyzanci Lubelszczyzny)

22 komentarze

  1. Nie rozumiem co wnosi ten artykuł. Super gratuluje byliście w lesie! Nic nadzwyczajnego, bo naprawdę dużo ludzi z Lubelszczyzny to robi. Ba! Robi to dużo osób z całej Polski . Tylko czym się różnicie? Bez sensu się tu chwalicie. Chcecie poczuć się jak ekipa survivaltech”u z akcją „Oswajamy mróz”? Naprawdę wam to nie wyszło. Od takich informacji są wasze prywatne profile lub fan page na social mediach. Chcieliście się zareklamować? To wam nie wyszło jako wielki pasjonat takich klimatów za żadne skarby nie poszedłbym do takich „Januszy buszkraftu i surwajwli”. Kolejna sprawa nie jest to survival. Jest to bushcraft, nauczmy odróżniać się te dwa zagadnienia. Nie wiem skąd ta nazwa „partyzanci” ja jako partyzanta widzę mimo wszystko gościa z bronią (nawet repliką) . Najbardziej śmieszą mnie „partyzanty” w telefonach.
    Plułem jadem na tej stronie dwa razy. Za każdym razem gdy ktoś się chwalił że jest super a tak naprawdę sporo osób to robi bez głupich rozgłoszeń w takich portalach. Pierwszy raz to był artykuł o płynięciu tratwami po Lublinie.
    Nie pozdrawiam
    Człowiek co dopiero wrócił z lasu.

  2. Kilka lat temu poznałem podobną ekipę z okolic Krakowa, -20 ich nie odstraszało a biwakowanie w okolicach Bornego nawet i po dwa tygodnie oczywiście za zgodą nadleśnictwa nie nastręczało im  żadnych kłopotów. Mam osobiście wielki szacunek dla takich ludzi bo trzeba mieć naprawdę jaja żeby bawić się w ten sposób .

  3. A ja podziwiam takich ludzi… .brawo chłopaki!!!