To zwykła skrobia była przyczyną zamieszania i ewakuacji w zamojskim sądzie (zdjęcia)

Wiadomo już, co to za proszek, wysypał się z jednej z przesyłek w biurze podawczym Sądu Rejonowego w Zamościu. Okazała się nim zwykła skrobia kukurydziana. Trwa poszukiwanie sprawcy całego zamieszania.

 

Są już wyniki badań tajemniczego proszku, który w piątek wysypał się z jednej z przesyłek w biurze podawczym Sądu Rejonowego w Zamościu. Zabezpieczoną przesyłkę przetransportowano do Puław, gdzie w Ośrodku Diagnostyki i Zwalczania Zagrożeń Biologicznych Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii została ona poddana ekspertyzie. Wyniki wskazują, że substancja nie stanowiła żadnego zagrożenia dla przebywających w sądzie osób. Kremowym proszkiem była bowiem skrobia kukurydziana.

Przypomnijmy, w piątek jeden z pracowników biura podawczego zamojskiego sądu otwierając list, który został przesłany z zagranicy, stwierdził w środku obecność kremowego proszku. Co więcej, zawartość częściowo się rozsypała. Natychmiast wszczęto alarm. Obawiając się skażenia, osoby które miały bezpośredni kontakt z substancją, zostały ewakuowane i odizolowane. Strażacy ze Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego zabezpieczyli miejsca zdarzenia i wyznaczyli strefę niebezpieczną. Powołano też sztab kryzysowy.

– W uzgodnieniu z Inspektorem Sanitarnym MSW określono poziom ochrony indywidualnej ratowników wprowadzanych do strefy niebezpiecznej w celu przeprowadzenia rozpoznania i wstępnej analizy substancji potencjalnie niebezpiecznej. W wyniku pomiarów wykluczono możliwość występowania zagrożenia radiacyjnego, określono obojętny odczynu substancji oraz wstępnie nie wykryto zagrożenia biologicznego, cechy substancji wskazywały na obecność skrobi kukurydzianej. Po analizie wyników, podjęto decyzję o konieczności przetransportowania przesyłki w asyście Policji do laboratorium Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii w Puławach – tłumaczy mł. bryg. Andrzej Szozda ze straży pożarnej w Zamościu.

W trwających ponad 11 godzin działaniach wzięło udział 10 zastępów Państwowej Straży Pożarnej, łącznie 23 ratowników a także policja, zespół ratownictwa medycznego i inspektorzy sanitarni. Teraz trwa poszukiwanie sprawcy całego zamieszania, czyli nadawcy przesyłki. – Miejmy nadzieję, że sprawca zostanie przykładnie ukarany – dodaje Andrzej Szozda.



(fot. PSP Zamość)
2016-12-12 19:41:17