Znicze, maskotki i balony przed konsulatem. Lublinianie solidaryzują się z rodzicami walczącymi o życie małego Alfiego (zdjęcia)

60

Historia chorego dwulatka z Wielkiej Brytanii poruszyła cały świat. Lekarze twierdzili, że chłopiec żyje tylko dzięki specjalistycznej aparaturze medycznej i nie ma dla niego ratunku. Pomimo jej odłączenia Alfi wciąż jest przy życiu a rodzice nie ustają w walce o jego dalsze leczenie.

 

Przed konsulat Wielkiej Brytanii w Lublinie przychodzą kolejni mieszkańcy Lublina, którzy w ramach solidarności z rodzicami małego Alfiego Evansa, wyrażają swój sprzeciw wobec decyzji brytyjskich lekarzy i sędziów. Przynoszą ze sobą maskotki, balony jak też listy poparcia. Przed konsulatem zapalono też wiele zniczy. Podobne akcje prowadzone są w Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Poznaniu, Szczecinie, Łodzi i Wrocławiu.

Niespełna dwuletni Alfie cierpi na ciężką, niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną. Jak ocenili lekarze ze szpitala dziecięcego Alder Hey w Liverpoolu, w których chłopiec przebywa od grudnia 2016 roku, nie ma dla niego już ratunku. Według nich, choroba doprowadziła do nieodwracalnych i katastrofalnych zmian w mózgu, co ma uniemożliwiać chłopcu powrót do zdrowia. Dlatego nie wyrazili zgody na przedłużenie jego życia.

Rodzice Alfiego rozpoczęli jednak starania o uratowanie dziecka. Swoją pomoc zaoferowała znana placówka pediatryczna we Włoszech. W formalnościach pomogło włoskie MSZ, które zdecydowało o pilnym nadaniu chłopcu włoskiego obywatelstwa. Zapewniono też lotniczy transport do watykańskiego szpitala Bambino Gesu w Rzymie.

Brytyjski sąd jednak zdecydował, że Alfie Evans nie może zostać przetransportowany do Włoch. Wcześniej interweniowały w tej sprawie włoskie władze, o pomoc dla chłopca prosił też papież Franciszek. Z kolei Europejski Trybunał Praw Człowieka odmówił interwencji w tej sprawie. Rodzice po raz kolejny odwołali się od decyzji sądu.

(fot. lublin112)
2018-04-25 20:26:05