Znany lubelski lekarz jechał po pijanemu. Zamiast dmuchać w alkomat, wezwał adwokata

100

Zwykła kolizja, jakich każdego dnia w Lublinie jest kilkanaście, zakończyła się kilkugodzinną interwencją policji. Sprawca nie chciał poddać się badaniu alkomatem, do tego był agresywny wobec funkcjonariuszy.

 

Do zdarzenia doszło w minioną środę w rejonie skrzyżowania al. Solidarności, Sikorskiego i ul. Ducha w Lublinie. Przed godziną 20 kierujący volvo mężczyzna doprowadził do kolizji z kią. Kiedy pojazdy zjechały ze skrzyżowania, poszkodowana zwróciła uwagę na stan, w jakim znajdował się kierowca volvo. Powiadomiła o wszystkim policję. Poprosiła jednocześnie o szybki przyjazd funkcjonariuszy tłumacząc, że sprawca jest mocno pijany.

Przybyli na miejsce funkcjonariusze potwierdzili zgłoszenie. Od kierowcy volvo wyczuwana była silna woń alkoholu. Mężczyzna podróżował z pasażerką. Na szczęście ani im, ani też podróżującej kią kobiecie z dzieckiem, nic się nie stało.

– Badanie przenośnym urządzeniem wykazało, że mężczyzna miał blisko dwa promile alkoholu w organizmie – wyjaśniała nam Anna Kamola z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Kiedy jednak przyszło do właściwego badania na stacjonarnym alkomacie, z którego wydruk dołączany jest do dokumentacji procesowej, mężczyzna zaczął nagle uskarżać się na różnego rodzaju dolegliwości zdrowotne. 55-latek odmawiał też poddaniu się badaniu na zawartość alkoholu.

Wezwał również na miejsce swojego adwokata. Na niewiele się to jednak zdało. Zapadła decyzja, że mieszkaniec Lublina zostanie przetransportowany do szpitala w celu pobrania krwi.

– W trakcie doprowadzania do szpitala mężczyzna zaczął być agresywny. Nie chciał wykonywać poleceń, jakie wydawali mu funkcjonariusze, do tego stawiał opór – dodaje Anna Kamola.

Jak ustaliliśmy, kierowcą volvo był znany lubelski lekarz, prowadzący specjalistyczne kliniki m.in. w Lublinie i Rzeszowie. Obecnie w tej sprawie toczy się śledztwo. Mieszkaniec Lublina niebawem ma usłyszeć zarzut m.in. kierowania pojazdem pod wpływem alkoholu. Grozi mu utrata prawa jazdy, kara do dwóch lat pozbawienia wolności a także wysoka grzywna.

(pixabay – zdjęcie ilustracyjne)
2018-09-10 17:01:27