– Zakaz wjazdu ciężarówek do Lublina to absurd – Przedsiębiorca krytykuje urzędniczy pomysł

img_0875-1024x767

Od 1 stycznia, aby wjechać do Lublina ciężarówką, należy posiadać w pojeździe identyfikator wydany przez Zarząd Dróg i Mostów w Lublinie. Przedsiębiorca z Gdyni, napisał do nas maila, w który krytykuje urzędniczy pomysł.

 

Przy 16 drogach wjazdowych do Lublina ustawiono znaki zakazu wjazdu ciężarówek o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 16 ton. Dla przewoźników oznacza to, że przez całą dobę nie mogą wjechać do miasta bez wymaganego identyfikatora. W sprawie zakazu wjazdu napisał do nas przedsiębiorca z Gdyni.

– Prosiłbym o wyjaśnienie, jak mam dojechać na załadunek do jakiejś firmy lub na serwis w Lublinie i kto powinien w takiej sytuacji wystąpić o zezwolenia wjazdu. To co jest napisane w regulaminie wydawania zezwoleń moim zdaniem jest absurdem i marnowaniem czasu i pieniędzy. Przykład: Jedzie kierowca z ładunkiem do firmy X z jakiegoś miejsca Polski i nie może wjechać na rozładunek, ponieważ nie ma zezwolenia, więc ma postawić auto przed znakiem lub na parkingu i jechać po zezwolenie autobusem, bądź taksówką i wracać, aby jechać dalej? – pyta nas pan Tomasz.

Aby wyjaśnić panu Tomaszowi, jak ma otrzymać identyfikator, przytaczamy jeden z punktów regulaminu: Zezwolenie na wjazd w strefę ograniczeń w ruchu pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 16 ton na terenie miasta Lublin, w postaci identyfikatora C1, wydawane jest na wniosek dysponenta pojazdu ciężarowego, zainteresowanego wjazdem i poruszaniem się w strefie ograniczonego tonażu.

O zezwolenie musi się ubiegać dysponent pojazdu, więc wszelkie dokumenty może złożyć osobiście, przesłać pocztą elektroniczną lub tradycyjną, a także za pośrednictwem Elektronicznej Skrzynki Podawczej. Identyfikator można odebrać osobiście w siedzibie Zarządu Dróg i Mostów w Lublinie, otrzymać listem lub odebrać przez pełnomocnika. Tutaj pojawia się problem, ponieważ pan Tomasz ma firmę w Gdyni, natomiast jego kierowca załadował się podczas weekendu we Wrocławiu i jedzie z towarem do Lublina.

– Dlaczego więc wprowadzono całkowity zakaz wjazdu? – pyta pan Tomasz. Przecież kierowca nie otrzyma pozwolenia nawet, jakby zostawił ciężarówkę na obrzeżach miasta i przyjechał załatwić formalności związane z wydaniem identyfikatora. Nie ma przecież przy sobie wymaganej we wniosku dokumentacji, bo ta jest w Gdyni.

Poza tym, do wniosku potrzeba aż pięciu załączników, oto one:

1. dokumenty zawierające informacje dotyczące transportowanego ładunku oraz potwierdzające konieczność wjazdu i poruszania się w strefie ograniczonego tonażu
2. aktualny odpis z właściwego rejestru lub z centralnej ewidencji i informacji o działalności gospodarczej, jeżeli odrębne przepisy wymagają wpisu do rejestru lub ewidencji
3. kopia dowodu/ów rejestracyjnego/ych
4. dokumenty potwierdzające posiadanie więcej niż 30 pojazdów ciężarowych
5. dokumenty potwierdzające istnienie współpracy z podwykonawcą

– Co więcej, dowiedziałem się dzisiaj, że kierowca jest na załadunku i będzie wiózł spożywkę, a rozładunek ma w poniedziałek o 18. Wystarczyło zamieścić pod znakiem tabliczkę: NIE DOTYCZY POJAZDÓW MAJĄCYCH ZAŁADUNEK I ROZŁADUNEK LUB DOJAZD DO FIRM NA TERENIE MIASTA i po sprawie – tłumaczy pan Tomasz.

Biorąc pod uwagę wjazd do Lublina ciężarówką, to podczas kontroli legalności tego wjazdu do miasta wystarczyłoby przedstawić dokumenty przewozowe (list przewozowy, faktury, dokumenty magazynowe) stwierdzające konieczność takiego przejazdu lub wprowadzić okres, na to aby przewoźnicy pozyskali identyfikatory. Dobrym pomysłem jest także wprowadzenie zakazu godzinowego. Co do wydawania identyfikatorów, nigdzie nie jest napisane ile się na nie czeka.

– Co z towarami i kierowcami jadącymi na zachód, Niemcy, Francja czy Holandia. Przecież tych towarów nie wożą tylko nasi przewoźnicy. Więc zanim ktoś załatwi identyfikator, aby wjechać z mandarynką to ona zgnije, bo nigdzie nie jest napisane ile czeka się na identyfikator. Nawet w Warszawie tak nie ma, są tylko określone godziny, kiedy nie można tam wjechać, a tu całą dobę – dodaje pan Tomasz.

Nie mówiąc już o konieczności posiadania identyfikatora na wjazd np. na serwis samochodów ciężarowych i naczep. Wiadomo w trasie może dojść do awarii, a wjazd bez identyfikatora może być kłopotliwy. Pozostaje tylko dostać się do miasta przez ul. Abramowicką. Tam nie ma znaku zakazu wjazdu do Lublina pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej 16 ton, ponieważ nie ma alternatywnej trasy dla ciężarówek wjeżdżających do Lublina od strony Biłgoraja, drogą wojewódzką nr 835.

Inny z przewoźników, który kontaktował się z nami zwrócił uwagę, na to, że powinien być okres dany właścicielom ciężarówek na dostosowanie się do nowych wymogów miasta, a co za tym idzie wprowadzenie znacznego ułatwienia przy wydawaniu identyfikatorów. Co ciekawe, wniosek zawiera konieczność wpisania trasy przejazdu w strefie ograniczonego tonażu. Czyli dysponent ciężarówki musi wpisać, na 24 miesiące do przodu, nazwy ulic po jakich ciężarówka będzie się poruszać.

– To nonsens, ponieważ ten sam pojazd może przemieszczać się w ciągu dwóch lat po różnych trasach w mieście. Nie lepiej wydać pozwolenie na całą strefę? – pyta przedsiębiorca.

Zrozumiałe jest, że zakaz wjazdu ciężarówek do miasta ma zmusić duże pojazdy do korzystania z obwodnicy, ale kategoryczny zakaz i wymogi związane z wydawaniem identyfikatorów niepokoją przewoźników. Na chwilę obecną wiadomo, że Urząd Miasta odbiera sygnały dotyczące ograniczenia w ruchu pojazdów. Niewykluczone, że zostaną wprowadzone zmiany.

Póki co, pozostaje jedna legalna droga wjazdu do Lublina bez zezwoleń drogą wojewódzką nr 835.

2017-01-09 19:36:32
(fot. lublin112.pl)