Bezmyślna zabawa czy sadyzm? Ktoś strzela z wiatrówki do psów i kotów

Na stoły operacyjne lecznic weterynaryjnych w Lublinie trafiają zwierzęta, do których ktoś strzela z wiatrówki. Trudno tu mówić o jednej konkretnej osobie. Jedno jest pewne zwierzęta cierpią a śrut trzeba usuwać operacyjnie.

To czy zwierzak ma w sobie kawałek ołowiu zazwyczaj wychodzi podczas prześwietleń RTG, które wykonuje się przed operacją. Na stoły lecznic weterynaryjnych w lublinie trafiają psy i koty, które mają w sobie śrut. Jak mówią lekarze, co chwila w którymś zwierzaku znajdują ślad czyjejś głupoty lub sadyzmu w postaci kawałka ołowiu. Takie działanie widać dopiero na prześwietleniu, przed poważniejszą operacją. W większości są to zwierzęta bezdomne, odłowione, złapane przypadkowo i przywiezione do lecznicy lub po wypadkach. W ich ciele pociski tkwią miesiącami aż do chwili kiedy trafiają do lecznicy na poważniejszy zabieg.

– Ludzie strzelają do bezdomnych zwierząt aby je odstraszyć ale także dla zabawy. Czasami w psach lub kotach znajdujemy po kilka śrutów. Bywa, że wśród bezdomnych zwierząt jest więcej takich przypadków. Jak to nazwać? Sadyzm? Głupota? – pyta jeden z lekarzy.

Do lecznicy trafił kot, bezdomny, wprost z ulicy. Ma połamaną miednicę. Nie wiadomo co jest przyczyną jego stanu. Na prześwietleniu widać pogruchotane kości ale także…ślad czyjejś głupoty i bestialstwa – śrut, który tkwi głęboko w ciele. Przy okazji zabiegu zostanie usunięty.

Trudno sobie wyobrazić jaki to ból dla małego zwierzęcia. Jeżeli śrut trafia w oko psa lub kota jest to nieopisane cierpienie. Przy tego typu zdarzeniach trudno ustalić sprawcę, jednak przy większej czujności społecznej i braku przyzwolenia na taki zachowanie, można zareagować na przejaw bezmyślnej, sadystycznej zabawy.

2014-02-25 20:28:02
(fot. lublin112.pl)