Usiłowali zabić pracownika, gdyż domagał się wypłaty. Okaleczonego mężczyznę zasypali w grobie, myśląc że nie żyje

Przed Sądem Apelacyjnym w Lublinie zakończyła się głośna sprawa usiłowania zabójstwa mężczyzny, który chciał uzyskać od swojego szefa wypłatę za wykonaną pracę. Ten, wraz ze swoim kolegą, wywieźli pracownika do lasu, odcięli mu palce i kazali kopać grób.

 

Dłużej posiedzą w więzieniu dwaj mężczyźni, którzy usiłowali dokonać zabójstwa 23-letniego Dominika B.. Sad Apelacyjny w Lublinie, po ponownym rozpatrzeniu sprawy, wydał bardziej surowe wyroki dla obu sprawców. Właściciel firmy, 30-letni Szymon F., został skazany na 15 lat pozbawienia wolności, z kolei jego kompan, 22-letni Mateusz R., na 13 lat pobytu za kratkami. Obaj mężczyźni muszą też wypłacić poszkodowanemu po 300 tys. złotych jako zadośćuczynienie za wyrządzoną krzywdę.

Sprawa dotyczy wydarzeń z 2013 roku, kiedy to Dominik B. pracował na czarno w jednej z firm budowlano-remontowych na Mazowszu. Zajmował się remontem szkoły. Po zakończonej pracy nie otrzymał jednak wynagrodzenia w wysokości 1400 zł. Po dłuższym czasie upominania się o wypłatę powiedział szefowi, że powiadomi Państwową Inspekcję Pracy, że ten zatrudnia pracowników na czarno. Wtedy nastąpiło coś, czego mężczyzna się nie spodziewał.

Szef firmy Szymon F., wraz z innym pracownikiem Mateuszem R., wywieźli Dominika B. do lasu w okolicach Grójca. Tam 23-latek został brutalnie pobity i okaleczony. Sprawcy kazali kopać mu grób, tasakiem praktycznie odcięli mu palce a następnie wrzucili do wykopanego dołu i przysypali ziemią. Następnie myśląc, że ten nie żyje, odjechali. Poszkodowany pracownik resztką sił wygrzebał się z grobu i doczołgał do drogi, gdzie pomocy udzielili mu przypadkowi kierowcy. Mężczyzna miał liczne obrażenia, m.in. rany cięte głowy i karku jak też połamane i pokaleczone cztery palce.

Policjanci aresztowali obu sprawców, którzy niebawem stanęli przed sądem. Właściciel firmy budowlanej Szymon F. nie przyznał się do winy. Tłumaczył, że nie ma nic wspólnego z pobiciem Dominika B., całą winę usiłował też zrzucić na swojego kompana, Mateusza R. Ten zaś przyznał się do wszystkiego, przeprosił także pokrzywdzonego. W sądzie dodał, że to Szymon F. wszystko dokładnie zaplanował, jak też kazał mu zadać ciosy tasakiem. Sąd Okręgowy w Radomiu, gdzie wcześnie rozpoznawana była sprawa, skazał oskarżonych na 12 i 10 lat pozbawienia wolności.

Pod koniec 2015 roku strony złożyły apelacje od wyroku. Prokurator, jak też pełnomocnik pokrzywdzonego uznali, że kara jest niewspółmierna wobec stopnia winy sprawców oraz społecznej szkodliwości czynu i wnioskowali o 25 lat pozbawienia wolności dla sprawców. Pełnomocnik poszkodowanego domagał się także zadośćuczynienia w wysokości 500 tys. zł od obu oskarżonych. Z kolei obrońca Szymona F. chciał uniewinnienia swojego klienta bądź ponownego rozpoznania sprawy. Apelacja trafiła do Sądu Apelacyjnego w Lublinie.

Jednak w międzyczasie okazało się, że Dominik B. może mieć kolejny problem. Mianowicie mężczyzna pracując na czarno nie był ubezpieczony a za pobyt w szpitalu i długie leczenie trzeba było zapłacić sporą sumę pieniędzy. Jego historia poruszyła jednak tak wiele osób, że ludzie z całego kraju zrzucili się na opłacenie rachunku.

(fot. lublin112)
2017-02-12 16:24:37