Trzonkiem od siekiery zmasakrował 58-latkowi głowę, twierdzi, że nie chciał zabić. Nowe zarzuty dla sprawcy brutalnego napadu

60

Nawet dożywocie grozi mieszkańcowi Leszkowic, który wspólnie z dwójką znajomych brał udział w napadzie na pracownika stacji paliw. Poszkodowany zmarł. Łupem bandytów padło 140 złotych.

 

Nie za rozbój i kradzież z włamaniem, lecz za dokonanie zabójstwa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej odpowie 27-letni Damian S. z Leszkowic w powiecie lubartowskim. To on miał być bowiem głównym sprawcą brutalnego napadu na pracownika stacji paliw w Kolonii Pałecznica, który miał miejsce w nocy z 30 listopada na 1 grudnia 2017 roku.

Z ustaleń śledczych wynika, że pomysłodawcą i inicjatorem wszystkiego był 21-letni Damian D. To on zaproponował dokonanie napadu Damianowi S. i 17-letniej Magdalenie J. Obaj mężczyźni wcześniej wchodzili już wcześniej w konflikty z prawem. Najpierw całą trójką udali się do jednej z miejscowości w gminie Niedźwiada. Włamali się do ustawionego na posesji kontenera, skąd zabrali butlę gazową. Dzięki niej, mieli wywabić pracownika stacji paliw na zewnątrz.

Gdy byli na miejscu, 27-latek podszedł do okienka i powiedział, że chce wymienić butlę. Pracownik udał się pod znajdujący się w pobliżu kontener, otworzył go, a następnie sięgnął po jedną z butli. Wtedy Damian S. wyciągnął schowany pod bluzą drewniany trzonek od siekiery, zamachnął się, a następnie z całej siły uderzył mężczyznę w głowę. Udało się ustalić, że poszkodowany takich ciosów otrzymał minimum dwa, kolejne zaś skierowane były w jego twarz.

Gdy 58-latek padł na ziemię, napastnik przeszukał mu kieszenie. Zabrał znajdującą się tam gotówkę i uciekł. Jego łupem padło 140 złotych. Niebawem nieprzytomnego i ciężko rannego pracownika znalazł jego kolega wraz z przypadkowym klientem stacji. Mężczyzna trafił do szpitala, zaś powiadomieni o wszystkim policjanci zaczęli zabezpieczać ślady i poszukiwać sprawców.

Po kilku dniach wszyscy zostali zatrzymani. Podczas przesłuchania przyznali się do kradzieży, do rozboju przyznał się tylko 27-latek. Początkowo odpowiadał za dokonanie kradzieży z włamaniem i rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. W międzyczasie jednak zmarł poszkodowany pracownik stacji paliw. Decyzją prokuratury, jego ciało zostało poddane sekcji zwłok. Jej wyniki nie pozostawiały wątpliwości, że przyczyną śmierci były obrażenia doznane w trakcie napadu. Mężczyzna miał m.in. zgruchotaną czaszkę.

W wyniku tego, zapadła decyzja o zmianie zarzutów. Śledczy uznali bowiem, że Damian S. zamierzając wykorzystać do napadu trzonek od siekiery i zadając nim tak silne ciosy, musiał mieć świadomość, że poszkodowany nie przeżyje. Dlatego też przedstawiono mu zarzut zabójstwa. Mężczyzna nie przyznaje się do winy zapewniając, że nie miał zamiaru pozbawić życia 58-latka.

(wideo – nadesłane)
2018-02-13 22:28:29