Setki gawronów wróciło do Ogrodu Saskiego: Ratusz twierdzi, że to gołębie (wideo, zdjęcia)

null

Do Ogrodu Saskiego w Lublinie powróciły stada gawronów. Dookoła panuje ogromny fetor a chodniki są usłane ptasimi odchodami – tak skarżą się okoliczni mieszkańcy. Jednak miejscy urzędnicy twierdzą, że problem został rozwiązany, a brudzą nie gawrony lecz gołębie.

Problem gawronów w reprezentacyjnym parku Lublina istniał od lat. Mieszkańcy skarżyli się, ze ciężko przejść alejkami, żeby nie zostać trafionym ptasimi odchodami, również alejki i ławki były zanieczyszczone, co utrudniało korzystanie z nich. Nie mogło być inaczej, skoro w parku o powierzchni 12 ha gnieździło się ponad 500 par gawronów, do tego trzeba doliczyć te, które przylatywały tutaj okazjonalnie a to daje liczbę ponad tysiąca ptaków w jednym miejscu. W związku z rewitalizacją Ogrodu Saskiego, która rozpoczęła się w ubiegłym roku, urzędnicy postanowili rozprawić się z tym problemem i raz na zawsze pozbyć się ptaków z parku.


Wybrano sposób najbardziej humanitarny, i najpierw z drzew zostały usunięte wszystkie gniazda a następnie do akcji wkroczył sokolnik. W niebo wzbiły się cztery ptaki drapieżne jastrząb gołębiarz, sokół wędrowny i dwa sokoły rarogi, by pilnować żeby gawrony nie założyły nowych gniazd. -Obecność ptaków drapieżnych odstrasza gawrony od zakładania gniazd i skłania je do szukania nowych miejsc. Sokół, który lata wysoko odstrasza przelatujące gawrony, zaś jastrząb wypłasza te, które siedzą na gałęziach. Po kilku tygodniach gawrony skutecznie przenoszą się w inne spokojniejsze dla nich miejsca- wyjaśniał właściciel ptaków drapieżnych, który na zlecenie ratusza zajmował się odstraszaniem gawronów.

Sokolnik ze swoimi ptakami spędził łącznie w Ogrodzie Saskim 760 godzin- tyle czasu łącznie wyłatały drapieżne ptaki. Kosztowało to Urząd Miasta 54 999 zł i pod koniec kwietnia urzędnicy zakomunikowali że problem gawronów został skutecznie rozwiązany. Jednak minęło kilka miesięcy i ptaki te zaczęły powracać do parku. Mieszkańcy pobliskiej dzielnicy Wieniawa zaczęli się skarżyć na fetor, który panuje w pobliżu- Całe nowe ogrodzenie jest dosłownie w ptasich odchodach, nie da się przejść chodnikiem (przy ulicy Długosza-red) gdyż jest usłany ptasimi g…mi- zaalarmowali nas czytelnicy na dowód przysyłając zdjęcia oraz nagrania wideo.

Sprawdziliśmy informację i rzeczywiście chodnik wzdłuż ogrodzenia parku przy ulicy Długosza, samo ogrodzenie jak i wiata przystanku komunikacji miejskiej są pokryte ptasimi odchodami, dodatkowo leżące wszędzie czarne pióra nie pozostawiają wątpliwości co do sprawców tych nieczystości. Jednak ptaków nie udało nam się odnaleźć –Odlatują wcześnie rano a wracają jak się ściemnia- wyjaśnił zagadkę pan Mieczysław, mieszkaniec pobliskiego bloku. –Wtedy latają ich tu całe stada, tak jak było wcześniej, niebo robi się czarne gdy nadlatują- dodał. Zdanie potwierdzają inni mieszkańcy.

Tymczasem lubelski magistrat twierdzi, że gawronów w Ogrodzie Saskim nie ma. – Podczas pracy sokolnika gawrony zostały skutecznie wypłoszone. Ponadto, wcześniej z drzew zostały zdjęte ich gniazda. Gawrony opuściły teren ogrodu i do niego nie wróciły. Nieczystości, szczególnie w okolicy wiat przystankowych, są spowodowane dokarmianiem gołębi przez mieszkańców, co jest w tym miejscu zabronione-tłumaczy Karol Kieliszek z Urzędu Miasta. Tymczasem charakterystyczne krakanie przybiera na sile, jednak czy kraczą gołębie czy jednak gawrony okaże się, gdy urzędnicy sprawdzą to osobiście.
null
null
nullnull
(fot, video -nadesłane)
2013-09-11 07:51:25