Połamali mu czaszkę trzonkiem od siekiery, mężczyzna zmarł. Wszystko dla 140 złotych

50

Zmarł pracownik stacji paliw w Kolonii Pałecznica, który został napadnięty i bity w głowę trzonkiem od siekiery. Sprawcy siedzą w tymczasowym areszcie. Zmienią się zarzuty wobec nich.

 

Minionej nocy zmarł w szpitalu 58-letni Mirosław W., który w wyniku napadu został ciężko ranny. Mężczyzna miał bardzo poważne obrażenia głowy, które powstały po uderzaniu w nią twardym narzędziem. W tej sprawie zatrzymane zostały trzy osoby. Wiadomo już, że napad nie był przypadkowy. Sprawcy mieli wszystko zaplanowane.

Do napadu doszło w nocy z 30 listopada na 1 grudnia. Na stację paliw w Pałecznicy Kolonia w gminie Niedźwiada w powiecie lubartowskim przyszedł mężczyzna z butlą gazową. Pracownik stacji udał się z nim za budynek aby dokonać wymiany butli. Gdy długo nie wracał, drugi z pracowników zaniepokojony jego nieobecnością, poszedł sprawdzić co się stało.

Wraz z przypadkowym klientem znalazł leżącego, nieprzytomnego kolegę. Ranny mężczyzna został przetransportowany do szpitala z poważnym urazem głowy. Policjanci natychmiast rozpoczęli ustalanie okoliczności zdarzenia oraz poszukiwania sprawcy.

Jak się okazało, w napadzie brały udział trzy osoby: 27-letni Damian S. z gminy Ostrówek, 21-letni Damian D. z gminy Lubartów oraz 17-letnia Magdalena J. Sprawcy mieli wszystko zaplanowane. Pomysłodawcą napadu miał być 21-letni Damian D. To on zaproponował swoim znajomym dokonanie napadu. Nie był to jego pierwszy konflikt z prawem, tym razem plan miał być prosty i bezpieczny. Jak przekonywał 21-latek, pracownik stacji paliw miał przy sobie posiadać sporą gotówkę i trzeba było mu ją tylko odebrać.

Żeby wywabić mężczyznę w nocy na zewnątrz, sprawcy wymyślili, że będą chcieli kupić gaz w butli. Kontener znajdował się z tyłu budynku, więc pracownik będzie musiał wyjść i otworzyć kratę. Butlę ukradli z jednej z posesji, zabrali ze sobą trzonek od siekiery i udali się na stację. Gdy 58-latek podszedł wydać butlę, został zaatakowany. Kilka uderzeń w głowę sprawiło, że czaszka mężczyzny została połamana a on sam stracił przytomność. Następnie przeszukali mu kieszenie zabierając 140 złotych.

Śledczy zarzucili całej trójce dokonanie rozboju oraz kradzieży z włamaniem. Podczas przesłuchania 27-letni Damian S. przyznał się do winy oraz złożył obszerne wyjaśnienia. 21-letni Damian D. oraz 17-letnia Magdalena J. twierdzą, że nie mieli z rozbojem nic wspólnego. Ze względu na śmierć poszkodowanego, prokuratura najprawdopodobniej w najbliższych dniach zmieni zarzuty wobec podejrzanych.

60

61

(fot. policja, wideo – nadesłane)
2017-12-13 17:55:10