Pieniądze zamiast do rencistów i emerytów trafiały do kieszeni listonosza. Kilkadziesiąt osób pokrzywdzonych

Nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych mógł przywłaszczyć listonosz, który świadczenia pieniężne zamiast przekazywać odbiorcom, zostawiał dla siebie. Miał to być sposób na jego problemy finansowe.

 

Policja oraz prokuratura w Rykach prowadzą postępowanie w sprawie jednego z tamtejszych listonoszy, który miał przywłaszczyć sobie znaczną sumę pieniędzy. W maju część z mieszkańców gminy Ułęż w powiecie ryckim, który to teren był obsługiwany przez mężczyznę, nie otrzymała należnych im rent i emerytur. Ponieważ pracujący od kilku lat listonosz cieszył się zaufaniem wśród mieszkańców, nikt początkowo go o nic nie podejrzewał.

-Był bardzo przyjemny, zawsze porozmawiał, uśmiechnął się, także każdy cenił go zaufaniem. Do tego umiał się dobrze wytłumaczyć, dzięki czemu sprawa wyszła na jaw znacznie później – wyjaśnia nasza czytelniczka Anna. Gdy ludzie pytali, dlaczego nie dostali pieniędzy, listonosz tłumaczył się opóźnieniami ze strony ZUS-u, poczty itp. Każdy mu wierzył. Dopiero gdy czas upływał, część osób zaczęło dzwonić do tych instytucji, by dowiedzieć się, kiedy w końcu otrzymają należne im środki. Wtedy okazywało się, że te już dawno miały został im dostarczone.

W końcu o wszystkim powiadomiona została policja. Gdy funkcjonariusze zatrzymali 32-latka, wieść na ten temat bardzo szybko rozeszła się po okolicy. Wtedy zaczęli się zgłaszać kolejne pokrzywdzone przez niego osoby. Sprawą zajęła się także prokuratura w Rykach. Choć śledczy ze względu na dobro prowadzonego postępowania nie zdradzają jeszcze szczegółów sprawy, wiadomo, że oprócz przywłaszczenia mężczyzna może odpowiadać za inne, poważniejsze przestępstwa.

Mianowicie mając dostęp do szczegółowych danych osobowych miał zaciągnąć bez wiedzy poszczególnych osób kredyty. Obecnie trwa ustalenie szczegółowej liczby oszukanych osób oraz kwoty, jaką przywłaszczył 32-latek.

(fot. lublin112)
2016-07-01 20:45:16