Ojciec zabił syna podczas niedzielnego obiadu. Złagodzono mu wyrok

Dzisiaj przed Sądem Apelacyjnym w Lublinie po raz kolejny stanął Andrzej Ś., we wrześniu ub.r. skazany za zabójstwo swojego syna. Sąd złagodził mu wyrok z 12 na 8 lat więzienia.

 

W środę przed Sądem Apelacyjnym w Lublinie zapadł kolejny już wyrok w sprawie zabójstwa Artura Ś., do którego doszło w marcu 2013 r. w Kurowie. Mężczyzna zginął od ciosu nożem, zadanego przez własnego ojca. Wtedy w niedzielne popołudnie zawodowy żołnierz Artur Ś. wraz z żoną i dziećmi odwiedzili rodziców. Długo się nie widzieli, ponieważ Andrzej Ś. pracował za granicą. Do obiadu na stole pojawiła się butelka z alkoholem. Gdy obaj mężczyźni byli już mocno wstawieni, zaczęli dyskutować na temat przegranego meczu reprezentacji Polski z Ukrainą, który został rozegrany dzień wcześniej.

Obaj mężczyźni wspólnie wtedy spożywali alkohol, w trakcie libacji doszło pomiędzy nimi do kłótni. Powodem miały być tematy sportowe, zaczęło się od krytycznych uwag dotyczących stylu gry reprezentacji Polski, zakończyło na wyrzutach ojca wobec syna za to, że bierze on udział w tzw. ustawkach pomiędzy kibicami. Kłótnia po pewnym czasie przerodziła się w awanturę, podczas której doszło do rękoczynów. Mężczyźni zaczęli się bić, potem wspólnie spadli ze schodów na parter. Tam starszy z nich złapał za znajdujący się w kuchni nóż po czym zadał synowi cios w szyję.

Jakby tego było mało, w dalszym ciągu usiłował się z nim bić. Dopiero stanowcza reakcja domowników sprawiła, że Andrzej Ś. zostawił zakrwawionego syna i uciekł. Pomogło w tym okładanie go drewnianą pałką. Natychmiast powiadomione zostało pogotowie ratunkowe a także policja. Prowadzona przez długi czas akcja reanimacyjna nie przyniosła skutku. Policjanci szybko zatrzymali też sprawcę, ukrywał się w pobliskich zabudowaniach.

W listopadzie 2014 roku zapadł pierwszy wyrok w tej sprawie. Andrzej Ś. został skazany na karę sześciu lat pozbawienia wolności oraz 50 tys. złotych zadośćuczynienia dla swojej synowej. Mężczyźnie groziło dożywocie, jednak sąd uznał, że nie działał on z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia i zmienił kwalifikację czynu. Z kolei sąd apelacyjny nakazał ponowne zajęcie się tą sprawą od początku.

We wrześniu ub.roku lubelski Sąd Okręgowy ogłosił kolejny wyrok w tej sprawie. Sędzia nie miał wątpliwości, że mieszkaniec Kurowa zasługuje na bardziej surową karę, niż orzeczona poprzednio. Skazał mężczyznę na 12 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Dodatkowo nakazał zapłatę zadośćuczynienia w kwocie 80 tys. zł dla synowej i dwójki swoich wnuczek. Tym razem wniosek o apelację złożył obrońca Andrzeja Ś. Wyjaśniał, że oskarżony odpierał atak swojego syna, przez co nie zasługuje na tak wysoki wymiar kary.

W uzasadnieniu środowego wyroku sędzia nie zgodził się ze słowami obrońcy Andrzeja Ś., jakoby jego klient działał w obronie koniecznej. W tym przypadku absolutnie nie doszło do takiej sytuacji, aby był on atakowany i tylko się bronił. Aktywnie uczestniczył w bójce z synem, w momencie gdy trzymał w ręku nóż, trwała pomiędzy nimi szarpanina. Wtedy zadał śmiertelny cios. Sędzia jednak złagodził wyrok do ośmiu lat pozbawienia wolności oraz nakazał zapłatę zadośćuczynienia. Wyrok jest prawomocny.

(fot. pixabay.com)
2016-02-24 20:50:41