Co dalej z nieczynnym od 4 lat Bikeparkiem Lublin?

DSC07651

Jaka przyszłość czeka Bikepark Lublin, niegdyś nowoczesnego toru, który kosztował miasto niemal 3 mln złotych? Czy przez kolejne lata będzie straszył, czy jednak uda się go ponownie otworzyć dla rowerzystów? Na te pytania starano się odpowiedzieć w programie TVP3 na żywo „Zdarzenia”.

 

W środę w „Zdarzeniach” w Magazynie Reporterów TVP3 odbyła się transmisja na żywo z terenu Bikeparku Lublin. Reporterzy poruszyli problem toru rowerowego, który kosztował miasto prawie 3 miliony złotych. Niestety tor jest nieczynny od 4 lat, a teren zamknięty. Obiekt na powierzchni 13 hektarów został oddany do użytku w 2010 roku, chwalono się, że jest to jeden z większych obiektów w Europie, co najważniejsze miał być profesjonalnie przygotowany.

Ci którzy odwiedzali wówczas tor, mówili, że jest to pierwszy tak duży i profesjonalny tor w kraju. Niestety po jakimś czasie tor zaczął się dosłownie rozpadać. Przyczyniły się do tego m.in. warunki atmosferyczne, konstrukcje obiektów toru zaczęły się osuwać. Pierwotnie tor miał być przygotowany jako tor motocrossowy. Jak mówi Michał Wolny z Porozumienia Rowerowego, pod płaszczykiem toru rowerowego chciano przygotować tor motocrossowy. Poza tym okoliczni mieszkańcy nie mieli zamiaru słuchać odgłosów silników motocyklowych i tor we władanie przypadł rowerzystom. Ci zaś korzystali z toru przez cztery sezony, potem zaczął się on popadać w ruinę. Doszło do tego, że tor został zamknięty w 2014 roku przez nadzór budowlany. Jak się okazało przy jego budowie popełniono błędy.

DSC07661

Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Lublinie zamówił cztery ekspertyzy. Wynikało z nich jedno – obiekt musiał zostać przebudowany, zaś wady konstrukcyjne usunięte. Sprawa toru trafiła w końcu do prokuratury. Tam z kolei szukano biegłych, którzy mogli wydać opinie dotyczące toru. Kiedy prokuratura znalazła biegłego i zapłaciła mu 30 tys. złotych pojawiły się kolejne wątpliwości. Do dzisiaj nie znaleziono winnego obecnego stanu Bikeparku.

Miasto mówi o przywróceniu charakteru sportowego tego obiektu, jednak jeszcze jest za wcześnie, aby precyzować co dalej z torem. Jak się okazuje wymaga on gruntowej przebudowy. Kiedy obiekt będzie ponownie otwarty nie wiadomo.

Jacek Czarecki prezes MOSiR Bystrzyca w programie na żywo powiedział, że wkrótce powinny zapaść kluczowe decyzje w sprawie toru. Rozmowy trwają od kilku miesięcy m.in. ze środowiskiem rowerowym. Są dwa pomysły na ten obiekt, pierwszy to przekazanie go środowisku rowerowemu, drugi zaś odnowienie. Pojawia się jednak duży problem, otóż część terenu jest zagrożona zwrotem. Chodzi o dwie sporne działki należące do właścicieli prywatnych.

Na chwilę obecną MOSiR jest bliski porozumieniu ze środowiskiem rowerowym i jest w stanie przekazać Bikepark za symboliczną złotówkę. Nowy zarządca terenu będzie musiał jednak płacić podatek od nieruchomości w wysokości około 58 tys. złotych. Jak się okazuje środowisko rowerowe nie posiada takich pieniędzy, zaś MOSiR nie będzie mógł partycypować w tych kosztach jako spółka miejska. Być może uda się zwolnić środowisko rowerowe z obowiązku płacenia tego podatku. Trwają na ten temat rozmowy z ratuszem.  Dużym problemem jest jednak rewitalizacja i odbudowa toru. Na to potrzeba co najmniej 300 tys. złotych.

DSC07693

Przedstawiciele środowiska rowerowego zauważają, że w ostatnim czasie nastąpiła intensyfikacja działań w kwestii toru przy ul. Janowskiej. Postanowili jednak zapytać prezesa MOSiR-u mi.n. o to, jakie były do tej pory obowiązki zarządcy tej nieruchomości. Są spekulacje, że przez zaniedbania zarządcy tor wygląda jak wygląda w chwili obecnej. Jak mówią przedstawiciele środowiska rowerowego nie były prowadzone prace konserwacyjne na torze.

DSC07671

Rzecznik MOSiR „Bystrzyca” Miłosz Bednarczyk odpowiedział, że prokuratura wskazała na nieprawidłowości na etapie projektowania i budowy. Biegli prokuratury i śledczy do zarządzania obiektem nie mieli uwag.

Prezes MOSiR zaznaczył, że jest przekonany, że prezydent miasta Lublin Krzysztof Żuk znajdzie rozwiązanie w tej trudnej sytuacji. W chwili obecnej MOSiR-owi zależy, aby rozwiązać ten problem, nie wracając do tego co było. Rozmowy dotyczące tego, jak ponownie uruchomić Bikepark trwają od 2017 roku. Na chwilę obecną chodzi o reaktywację części tego terenu, m.in. górki dla bmx-ów. Jacek Czarecki wierzy, że uda się dojść do satysfakcjonującego rozwiązania obie strony.

Rowerzyści na spotkanie z przedstawicielami MOSiR Lublin przynieśli własny projekt funkcjonowania obiektu. Projekt był prezentowany urzędnikom, jednak temat, jak mówią rowerzyści, szedł w odstawkę. Rozmowy miały być kontynuowane, ale nie były. Rowerzyści już od stycznia prowadzą rozmowy w ratuszu dotyczące m.in. finansowania obiektu i twierdzą, że wszystko jest na dobrej drodze, aby obiekt ponownie uruchomić. Problemem jest opłata podatku, ale być może uda się w jakiś sposób obejść to zagadnienie.

W programie udział wzięło bardzo liczne środowisko lubelskich rowerzystów, m.in. przedstawiciele Lubelskiego Klubu Kolarstwa Górskiego, Lubelskiej Sceny Dirtu, Porozumienia Rowerowego oraz Stowarzyszenia „Rowerowy Lublin”.

2018-03-21 22:52:56
(fot. lublin112.pl)