W Lublinie znów będą produkowane samochody. Ursus wkracza na nowy rynek (zdjęcia)

Dzisiaj w Lublinie uroczyście otwarta została wyremontowana hala produkcyjna Ursusa. Budynek jest położony na terenie dawnej fabryki samochodów. Oprócz ciągników będą w niej powstawały samochody elektryczne.

 

W piątek w lubelskim Ursusie odbyło się uroczyste otwarcie nowej hali produkcyjnej. Budynek o powierzchni 23 tys. metrów kwadratowych, po dawnej fabryce samochodów, został kompleksowo wyremontowany i wyposażony. Dzięki wartej 6,5 mln złotych inwestycji, w nowej hali będą produkowane zarówno ciągniki, autobusy i trolejbusy, lecz również pojazdy wojskowe oraz samochody elektryczne. Jednocześnie zaprezentowano nowy projekt, na którym obecnie skupia się Ursus.

Lekki dostawczy samochód elektryczny jest nowością w ofercie znanego producenta ciągników. Po tym jak firma wkroczyła na rynek trolejbusów i autobusów, teraz chce poszerzyć swoją ofertę o samochody. Jak na razie dostawcze, choć prezes Ursusa Karol Zarajczyk nie ukrywał, że analizują także rynek elektrycznych samochodów osobowych.

Zaprezentowany dzisiaj pojazd przeznaczony jest głównie dla służb komunalnych i miejskich, firm transportowych obsługujących swoich klientów w miejscach, gdzie standardowe auta nie mogą wjeżdżać, czy też dla pocztowców. Auto jest na razie prototypem, trwają prace związane z uzyskaniem homologacji. Ponieważ przeprowadzone przez spółkę analizy rynku są obiecujące, pojazd ma wejść do seryjnej produkcji.

– Segment pojazdów elektrycznych to jeden z najbardziej perspektywicznych segmentów rozwoju w Europie w związku z unijnymi wymogami ograniczenia emisji CO2. Dzisiejsza premiera samochodu dostawczego pokazuje kierunek dalszego rozwoju spółki. Ursus chce być w czołówce europejskich graczy na tym rynku i dlatego od kilku lat z sukcesem rozwijamy dział środków transportu zasilanych „zieloną” energią – mówi Karol Zarajczyk, prezes spółki Ursus.

Ten wyjątkowo cichy pojazd o niskich kosztach eksploatacji, waży 600 kg i ma taką samą ładowność. Powstał z materiałów kompozytowych, rama zaś wykonana jest z aluminium. W kabinie zmieści się kierowca i pasażer, przedstawiony egzemplarz ma napęd na tylne koła, jednak w planach Ursusa jest już wersja z napędem na cztery koła. Na w pełni naładowanej baterii auto przejedzie około 140 kilometrów. Założenia są jednak bardziej śmiałe, konstruktorzy chcą zwiększyć zasięg pojazdu do min. 200 kilometrów. Magnesem na klientów ma być cena pojazdu, która będzie niższa od samochodów podobnego przeznaczenia.

Pojazd ten ma być dopiero wstępem Ursusa w rynek samochodów. W planach jest już uruchomienie produkcji samochodu dostawczego o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 t. Sprzedaż tego typu aut w ostatnich latach mocno przybrała na sile. Dlatego też spółka widzi szansę na przejęciu dla siebie części rynku. W pracach nad projektem ma pomóc dotacja z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, o którą firma zamierza wystąpić. Prezes Ursusa wyznał również, że firma obserwuje rynek elektrycznych samochodów osobowych i nie wyklucza rozwoju właśnie w tym kierunku.

(fot. Ursus)
2016-09-16 20:05:50