Z kosza na śmieci wydobywał się niewielki dym. Zamiast zagasić, wezwano strażaków (foto)

60

Lenistwo społeczeństwa a także bezzasadność wzywania służb ratunkowych poruszył jeden z naszych czytelników. W sobotę był świadkiem, jak do tlących się w koszu śmieci, przyjechał ciężki wóz straży pożarnej.

 

Niedopałek papierosa wrzucony do zwykłego osiedlowego kosza na śmieci sprawił, że zaczął się z niego wydobywać niewielki dym. Pomocna w tym przypadku byłaby niewielka ilość wody, jednak ktoś postanowił powiadomić straż pożarną.

-W sobotni wieczór pod pawilon handlowy przy ul. Pogodnej w Lublinie podjechał na sygnale ciężki wóz straży pożarnej. Przyczyną interwencji były… tlące się śmieci w koszu. Najprawdopodobniej jeden z klientów pobliskiego sklepu wrzucił do środka niedopałek papierosa. Wystarczyła szklanka wody, aby to wszystko ugasić, zwłaszcza, że nie było nawet śladu ognia – napisał do nas pan Waldemar.

Jak dodaje nasz czytelnik, w pobliżu sklepu znajdowała się w tym czasie grupa osób. Wszyscy byli zszokowani, że do tak błahej sprawy wezwano straż pożarną. Zastanawia się także, dlaczego w ogóle straż przyjęła takie zgłoszenie i wysłała na miejsce ciężki samochód z tyloma strażakami, kiedy koszt takiego wyjazdu z pewnością jest dość drogi.

Jak ustaliliśmy, rzeczywiście strażacy przeprowadzili taką interwencję. Zgłoszenie jakie otrzymali mówiło o palącym się śmietniku. Nie było wiadomo, jak duży jest to śmietnik, i czy pożar nie będzie zagrażał np. rozprzestrzenieniem się. Zdarza się bowiem, że w ogniu stają kontenery na frakcję suchą i wtedy ogień stanowi zagrożenie np. dla zaparkowanych w pobliżu aut. Sobotnia akcja strażaków zakończyła się po kilku minutach.

(fot. lublin112)
2018-04-23 16:08:36