Kolejny etap protestu ratowników medycznych. Udali się do wojewody z petycją (wideo, zdjęcia)

42

W poniedziałek protestujący od blisko miesiąca ratownicy medyczni udali się do wojewody lubelskiego z pismem, w którym przypominają o swoich postulatach a także zadają siedem pytań. To kolejny etap akcji, w której walczą o godziwe zarobki.

 

Ratownicy medyczni w piśmie przekazanym w poniedziałek na ręce Wojewody Lubelskiego Przemysława Czarnka, żądają niezwłocznego podjęcia działań mających na celu realizację postulatów zgłaszanych przez środowisko ratowników medycznych. Przede wszystkim chodzi o postulaty płacowe dotyczące likwidacji dysproporcji wynikających z wypłacenia pielęgniarkom dodatku. Postulat ten dotyczy wszystkich ratowników medycznych wykonujących świadczenia w systemie ochrony zdrowia, a nie tylko tych zatrudnionych w zespołach ratownictwa medycznego oraz dyspozytorów medycznych.

Protestujący ostrzegają, że niezrealizowanie przez resorty zdrowia i finansów zgłaszanych postulatów doprowadzi w krótkim czasie do eskalacji trwającego od 24 maja ogólnopolskiego protestu. Kolejnymi krokami będzie rozpoczęcie przez ratowników medycznych głodówek oraz rozważanej coraz bardziej, akcji masowego składania wypowiedzeń. Oba te działania mogą bezpośrednio wpłynąć na funkcjonowanie systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego i poziom bezpieczeństwa publicznego oraz zdrowotnego, za które odpowiadają właśnie wojewodowie.

Ratownicy medyczni poprosili wojewodę o odpowiedź na siedem pytań, w tym, czy wszystkie środki finansowe otrzymane przez wojewodę jako dotacje na funkcjonowanie państwowego systemu ratownictwa medycznego, zostały przekazane do NFZ. Ratownicy chcą też wiedzieć, z jakich źródeł wojewoda zamierza pozyskać środki finansowe przewidziane na ten realizację zadań związanych z funkcjonowaniem ratownictwa medycznego, jak też, czy popiera postulat dotyczący upaństwowienie systemu państwowego ratownictwa medycznego oraz utworzenie 16 wojewódzkich stacji ratownictwa medycznego.

Jak wyjaśniają protestujący, żaden z głównych postulatów Komitetu Protestacyjnego Ratowników Medycznych nie został na dzień dzisiejszy zrealizowany w sposób satysfakcjonujących. – Chodzi o natychmiastowy wzrost nakładów finansowych, umożliwiający likwidację dysproporcji płacowych pomiędzy pielęgniarkami a ratownikami medycznymi, realizacja zapowiedzi zawartych w expose premier Beaty Szydło o utworzeniu w pełni państwowej służby ratownictwa medycznego a także pilne wprowadzenie w życie tzw. „dużej nowelizacji” ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym z uwzględnieniem proponowanych w niej zmian – tłumaczą ratownicy.

Obecnie zawód ratownika medycznego jest jednym ze słabiej opłacanych. W naszym regionie ich średnie pobory wynoszą zaledwie ok. 2 tys. złotych, przy czym w mniejszych miejscowościach ratownicy potrafią zarabiać jeszcze mniej, a mianowicie ok. 1,6 tys. złotych. – Niewielu z państwa wie, jaki wysiłek obecnie należy włożyć w to, aby zostać ratownikiem medycznym. To konieczność ukończenia 3 – letnich studiów licencjackich i odbycia półrocznego stażu. Po skończeniu studiów przez cały czas pracy zawodowej musimy odbywać kursy i szkolenia doskonalące, których koszt pokrywamy z własnej kieszeni. To jedne z bardziej wyśrubowanych wymagań w Europie – tłumaczą protestujący.

 


Spot promujący Protest Ratowników Medycznych 2017

Co więcej, ratownicy którzy przyjeżdżają na wezwanie, bardzo często są ubrani w uniformy, które muszą kupić za własne pieniądze. A te nie są tanie, gdyż muszą spełniać odpowiednie normy. Do tego ich rola jest często marginalizowana. A to właśnie ratownicy medyczni są pierwszymi, którzy udzielają fachowej pomocy osobom z zagrożeniem życia, czy też ofiarom wszelkiego rodzaju wypadków. To na nich spoczywa największa odpowiedzialność za wykonywane czynności. Do tego ratownicy to profesjonaliści znający się na swojej robocie, którzy z sercem podchodzą do pacjentów i poświęcają wiele, aby nieść pomoc.

– Bardzo często to my jesteśmy tym najważniejszym ogniwem, którego wiedza i opanowanie są czynnikami decydującymi o czyimś życiu lub śmierci. To my dobrowolnie piszemy się na codzienne stykanie się ze śmiercią i ludzkimi tragediami. Zapewniam, że nikt z nas nie robi tego z przymusu, robimy to bo czujemy do tego powołanie. Wykonywanie tego zawodu dla wielu z nas jest pasją, powodem do dumy – dodają ratownicy.

40

41

43

44

(fot. nadesłane)
2017-06-19 18:44:51