Kłótnia nie była przyczyną zabójstwa w Kurowie? Ukrainiec odwołał swoje zeznania, w których przyznał się do zbrodni

40

Trwa intensywne śledztwo w sprawie zabójstwa, do którego doszło w niedzielę nad ranem w Kurowie. Siergiej V. najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.

 

Dzisiaj do prokuratury został doprowadzony 36-letni Siergiej V., który w niedzielę nad ranem miał dokonać zabójstwa 32-letniego Grzegorza Kijowskiego z Kurowa. W trakcie prowadzonych kilka godzin czynności, mężczyzna odwołał swoje wcześniej złożone zeznania, w których przyznał się do winy. Siergiej V. zdecydował się na składanie wyjaśnień w tej sprawie, jednak ze względu na dobro prowadzonego postępowania, na chwilę obecną ich treść nie jest ujawniana. Śledczy przedstawili mu trzy zarzuty, pierwszy dotyczy zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, drugi ograbienia zwłok, trzeci zaś kradzieży z włamaniem.

Tymczasem wyjaśnienia dotyczące rzekomej kłótni, która miała być powodem zabójstwa Grzegorza Kijowskiego, mogą nie mieć pokrycia w faktach. Pewne jest, że Siergiej V. przez ostatnich kilkanaście dni pracował w jednym z gospodarstw ogrodniczych przy ul. Fabrycznej w Kurowie. W sobotni wieczór swoje kroki skierował do baru. Przychodził tam często, zamawiał alkohol i samotnie go spożywał. Do nikogo się nie odzywał, nie próbował też nawiązywać kontaktu z osobami znajdującymi się w środku. Tego samego wieczoru w lokalu bawił się piłkarz Klubu Sportowego Garbarnia Kurów.

Jak później zeznał policjantom Siergiej V., pomiędzy nim a Grzegorzem Kijowskim miało dojść do nieporozumienia oraz kłótni. Stanowczo zaprzeczają temu mieszkańcy Kurowa jak też osoby, które tego wieczoru miały przebywać w barze.

– Grzesiek był niezwykle spokojnym człowiekiem, z nikim się nie kłócił, nie popadał w konflikty. W sobotę również w barze było spokojnie a informacja o kłótni pomiędzy nim a tym Ukraińcem to największa bzdura jaką słyszałem – wyjaśnia nam jeden z mieszkańców Kurowa.

Podobnych sygnałów otrzymaliśmy więcej.

– Oni w barze nawet ze sobą nie rozmawiali, a co mówić o kłótni. Nie wiem kto to wymyślił, ale nic takiego nie miało miejsca – dodaje kolejna osoba.

Po pewnym czasie 32-latek wyszedł z baru i skierował się do swojego mieszkania przy ul. Wojska Polskiego. Przed blokiem czekał na niego Siergiej V. Rzucił się z nożem na piłkarza, zadając mu kilkanaście ciosów. Następnie przeszukał mężczyźnie kieszenie, zabierał posiadaną przez niego gotówkę oraz kartę płatniczą. Po dokonaniu zabójstwa wrócił do gospodarstwa, w którym mieszkał, spakował swoje rzeczy i udał się na przystanek. Śledczy ustalili, że już wcześniej planował on powrót na Ukrainę. Udało się go zatrzymać kilka kilometrów przed przejściem granicznym w autobusie, którym jechał w stronę granicy.

Gdy podeszli do niego policjanci, zachowywał się spokojnie. Nie utrudniał im wykonywania czynności, co więcej, od początku współpracował z funkcjonariuszami. Przyznał się do zabójstwa, dokładnie wyjaśnił okoliczności zdarzenia, jak też przyznał, że nie był to jego pierwszy raz, kiedy zabił człowieka. Kilkanaście lat temu na Ukrainie pozbawił życia kobietę. Odsiedział za to w więzieniu 15 lat. Teraz grozi mu dożywocie.

(fot. policja)
2017-09-19 19:34:04