Chciał być przy narodzinach córki, do domu nie dotarł. Tajemnicze zaginięcie mieszkańca naszego regionu

69

Od blisko dwóch miesięcy trwają poszukiwania zaginionego mieszkańca powiatu zamojskiego. Mężczyzna wracał do domu z Niemiec. Zdaniem rodziny, wjechał do kraju.

 

Mateusz Kawecki pochodzi z Hutkowa koło Krasnobrodu na Roztoczu. Pięć lat temu, tak jak wielu mieszkańców naszego regionu, wyjechał do pracy za granicą. Ostatnio zatrudniony był w niemieckim Hanowerze. regularnie odwiedzał jednak bliskich. W kraju została bowiem jego narzeczona, co więcej oboje spodziewali się dziecka. Ich córeczka miała się urodzić zaraz po świętach Wielkiej Nocy.

Późnym wieczorem w środę 28 marca Mateusz wsiadł do samochodu i wyruszył w drogę do domu do Lipiej Góry. Miał do pokonania ponad tysiąc kilometrów. Planował spędzić święta z rodziną oraz towarzyszyć swojej ukochanej podczas narodzin ich córeczki. Następnego dnia, w trakcie rozmowy telefonicznej przekazał bliskim, że jest koło Szczecina. Później kontakt z nim się urywa.

Rodzina 30-latka zaczęła się niepokoić. Liczne próby nawiązania z nim kontaktu nie przyniosły skutku, pomimo że telefon cały czas był aktywny. Po kilku dniach telefon przestał odpowiadać. O zaginięciu powiadomiona została policja. Równolegle najbliżsi zaczęli szukać mężczyzny na własną rękę. Niestety do chwili obecnej nie udało się im wpaść na żaden ślad zarówno po zaginionym, jak też po aucie, którym się poruszał.

Pojazd to granatowe BMW, model 525 z 1998 roku, na niemieckich tablicach rejestracyjnych. O pomoc poproszono też znanego jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego. Nie dał on rodzinie Mateusza pozytywnych informacji, gdyż ujrzał wypadek i bagno. Określił jednocześnie, że 30-latka należy szukać na blisko 30-km odcinku drogi krajowej nr 10 pomiędzy Mirosławcem a Wałczem.

Pomimo tego bliscy Mateusza Kaweckiego nie poddają się, cały czas mając nadzieję, ze uda się go odnaleźć całego i zdrowego, a jego córeczka w końcu zobaczy ojca.

(fot. policja)
2018-05-22 23:40:45