Chcesz skorzystać ze stoku na Globusie, musisz kupić kartę. Narciarze uważają, że to dodatkowa opłata

40

Pobieranie dodatkowej opłaty, za zakup plastikowej karty, zarzuca lubelskiemu MOSiR-owi część narciarzy korzystających ze stoku na Globusie. Na innych stokach za kartę pobierana jest tylko kaucja zwrotna.

 

Problem dotyczący obowiązku zakupu karty przed wejściem na stok narciarski na Globusie w Lublinie, zgłosili nam nasi czytelnicy. Aby pojeździć na nartach, należy wcześniej zakupić kartę, dzięki której można będzie korzystać z wyciągu. Jednak karta ta jest bezzwrotna i przechodzi na własność narciarza. O ile tym, którzy często korzystają z wyciągu, będzie ona jeszcze przydatna, to osoby które jednorazowo przyjechały na narty, zostają z niepotrzebnym kawałkiem plastiku.

-Korzystam z ośrodków narciarskich od dawna, nie tylko na Lubelszczyźnie, lecz również w innych regionach naszego kraju. Wszędzie jest tak, że opłacając daną ilość wjazdów wyciągiem, aby z niego skorzystać musimy mieć specjalną kartę. Otrzymujemy ją uiszczając kaucję w wysokości 5 – 10 złotych. Opuszczając ośrodek kartę oddajemy i otrzymujemy zwrot kaucji – tłumaczy nasz czytelnik.

Zupełnie inaczej wygląda to jednak na lubelskim stoku. – Na Globusie jest inaczej, kartę trzeba wykupić aby wejść na stok. Kosztuje ona 5 złotych, jednak kupujemy ją na własność. I w tym jest problem, gdyż w moim przypadku, gdy przyjechałem na Globus tylko raz, zostaję z kawałkiem plastiku, który jest mi do niczego niepotrzebny. Kupiłem 10 wjazdów wyciągiem po 1,10 zł, więc doliczając opłatę za kartę, jeden wjazd kosztował 1,60 zł. Niby 5 zł to niewiele, jednak uważam, że jest to naciąganie ludzi na dodatkową opłatę – tłumaczy nasz czytelnik.

Podobna sprawa dotyczy osób, które np. przyjechały do Lublina na ferie. -Zawsze jeździmy na narty na Roztocze lub w góry, jednak wyszło tak, że nie mogliśmy wygospodarować odpowiedniej ilości wolnego czasu, więc poszedłem z wnukami na stok na Globusie. Gdy skończyliśmy jeździć, chciałem oddać trzy karty do czytnika przy wyciągu. Jednak powiedziano mi, że płacąc za nie, wykupiłem je na własność. Tłumaczyłem, że nie będą one mi już potrzebne, więc usłyszałem, żebym wyrzucił je do śmieci – tłumaczy pan Adam.

Tymczasem jak wyjaśnia Miłosz Bednarczyk z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji „Bystrzyca” w Lublinie, wszystko odbywa się z polityką sprzedaży przyjętą przez MOSiR. Kartę kupuje się ją na własność, gdyż można z niej korzystać w innych obiektach spółki. – Sportkarta z której korzysta się na stoku, umożliwia jej wykorzystanie przez wiele sezonów na stoku GlobusSki. Ponadto może służyć jako karta wstępu na inne obiekty zarządzane przez MOSiR, min. Aqua Lublin, Icemania czy Strefa H2O, do czego zachęcamy. Co więcej, karta jest na okaziciela, dlatego też można ją przekazać osobie trzeciej – dodaje Miłosz Bednarczyk.

(fot. lublin112)
2017-01-28 17:02:44